Samson: Politycy nie interesują się przemocą domową

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
20 kwietnia 2017, 20:30
Hanna Samson, Fot. Maksymilian Rigamonti
Hanna Samson, Fot. Maksymilian Rigamonti/Dziennik Gazeta Prawna
- Są terapie dla mężczyzn stosujących przemoc, ale bez wyroku sądu mało który przemocowiec jest nimi zainteresowany. Oni nie widzą problemu w sobie. I żadne terapie małżeńskie tu nie pomogą, nawet nie wolno ich stosować. Tu trzeba po prostu ratować kobietę, a często również dzieci. A agresora zamykać w więzieniu, karać, izolować - mówi w wywiadzie dla DGP Hanna Samson – psycholożka, pisarka, publicystka magazynów „Sens” i „Wysokie Obcasy”. Autorka m.in. „Wojny żeńsko-męskiej i przeciwko światu” oraz „Życia po mężczyźnie”.

O przemoc pani pyta?

Nie, przestępstwo.

To, że taki przemocowiec nie radzi sobie z emocjami, nie panuje nad sobą, bo miał gorszy dzień, bo ona, ta kobieta go zdenerwowała tym, że zapomniała o jakimś drobiazgu i on nie wytrzymał, i krzyknął, i popchnął, uderzył, drugi raz uderzył, okaleczył, skatował, zabił. To można leczyć? Są terapie dla mężczyzn stosujących przemoc, ale bez wyroku sądu mało który przemocowiec jest nimi zainteresowany. Oni nie widzą problemu w sobie. I żadne terapie małżeńskie tu nie pomogą, nawet nie wolno ich stosować. Tu trzeba po prostu ratować kobietę, a często również dzieci. A agresora zamykać w więzieniu, karać, izolować. I niby wszyscy wiemy o przemocy domowej, a nic się z tym nie robi. Znaczy, kobiety działają, są organizacje pozarządowe udzielające pomocy, my tu teraz publicznie na ten temat rozmawiamy, słyszę, że inne kobiety też. Chciałabym jednak, żeby to mężczyźni zaczęli głośno mówić, że przemoc domowa, przemoc wobec kobiet to przestępstwo.

Różni. I ci, co w polityce, na ważnych stanowiskach, i ci zwyczajni faceci, którzy wiedzą, jak zachowują się ich koledzy, i nie reagują. Proszę sobie wyobrazić, jaką siłę rażenia mogłyby mieć słowa Jarosława Kaczyńskiego potępiające przemoc domową. Zwłaszcza teraz, kiedy okazało się, że człowiek, który jeszcze do niedawna był w jego partii, to domowy terrorysta, bandyta, poniewierający, poniżający swoją żonę, znęcający się nad nią latami. Przecież są nagrania. I nie chodzi tylko o prezesa Kaczyńskiego. Gdyby każdy z przywódców partyjnych zajął się choć na chwilę tą sprawą, to można byłoby próbować zmieniać to, co się dzieje w wielu domach. Ale słuchałam dziś radia, oglądałam programy polityczne, publicystyczne i nic, cisza. Chyba żaden polityk się nie wypowiedział.

I bardzo dobrze. Tych nagrań nie da się słuchać, prawda? Są tak straszne, że odrzucają. Zajmowałam się przemocą na co dzień, pracowałam z kobietami maltretowanymi psychicznie i fizycznie i znam niejedno takie nagranie, którego nie można słuchać. A te kobiety są na to skazane. Wiem, jak to się nakręca, jak napięcie narasta, jak ten przemocowiec, który zaczyna swoją akcję, będzie się zachowywał. Że wytrąci go z równowagi jej ruch ręką albo to, że kobieta się odwróci, nie będzie chciała słuchać tego, co on ma do powiedzenia. Rozzłości go to, że ona nie reaguje, albo to, że reaguje. Wszystko jest dobrym powodem do agresji i nic tu od kobiety nie zależy.

Treść całego wywiadu można przeczytać w jutrzejszym wydaniu DGP.

>>> Polecamy: Polacy mieli przepić 500 plus. Nie sprawdziło się

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: MAGAZYN DGP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj