Szef MSZ: Serbia chce utrzymać równowagę w stosunkach z Rosją i Zachodem

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
2 listopada 2017, 22:56
Serbia chce utrzymać delikatną równowagę w stosunkach z Rosją i Zachodem - powiedział w czwartek szef dyplomacji Ivica Daczić, komentując niedawną wypowiedź przedstawiciela Departamentu Stanu USA o tym, że Belgrad musi wybrać między nimi, jeśli chce być w UE.

Zastępca szefa wydziału ds. europejskich i eurazjatyckich w Departamencie Stanu USA Hoyt Brian Yee powiedział 23 października podczas wizyty w Belgradzie, że kraje, które chcą wejść do Unii Europejskiej, "muszą bardzo wyraźnie zademonstrować to pragnienie".

"Nie można siedzieć na dwóch krzesłach równocześnie - mówił Yee. - Kraje muszą wybrać, jaką pójść drogą; bez względu na to, jak może to być trudne, ten kraj musi dokonać swych strategicznych wyborów, które muszą być częścią oficjalnej polityki".

Daczić, który przewodniczy współrządzącym w Serbii socjalistom, swego czasu bliski współpracownik Slobodana Miloszevicia, powiedział w wywiadzie dla agencji Reuters, że Belgrad chce utrzymać równowagę w stosunkach z Zachodem, Rosją i Chinami.

"Nie chcemy, aby ktoś wyciągał nam nasze własne krzesło (...) ważne jest mieć świadomość, co leży w naszym najlepszym interesie" - podkreślił szef serbskiej dyplomacji.

Choć Unia Europejska jest dla Serbii największym partnerem handlowym i inwestorem, Rosja kontroluje dostawy dla Belgradu ropy naftowej i gazu. Moskwa wzmocniła też militarne więzi z Belgradem, podarowując mu sześć myśliwców MiG-29. Na prośbę Serbii Moskwa zablokowała członkostwo Kosowa, niegdyś serbskiej prowincji, w ONZ. Kosowo ogłosiło niepodległość w lutym 2008 roku po krwawej wojnie lat 1998-1999. Zostało uznane jako niepodległe państwo przez 115 krajów, w tym USA i większość krajów unijnych, lecz nie przez Serbię i Rosję.

Daczić porównał sprzeciw Serbii wobec niepodległości Kosowa z odrzuceniem przez Hiszpanię referendum w sprawie secesji Katalonii.

"Jeśli Hiszpania może walczyć o swoją koncepcję Katalonii, to my, Serbowie, możemy walczyć o nasz kraj" - podkreślił.

Serbia traktuje Kosowo jako swoją historyczną kolebkę, a rząd w Prisztinie powinien dążyć do rozwiązania korzystnego dla wszystkich i "międzynarodowej konferencji", która zapobiegałaby przyszłym wojnom "na sto lat" - powiedział Daczić. Podkreślił też, że "byłoby to jedyne możliwe, realistyczne i trwałe rozwiązanie problemu".

W Kosowie mieszka około 120 tysięcy Serbów. Większość z nich, głównie na północy, w pobliżu Serbii, jest przeciwna władzom kosowskim w Prisztinie. (PAP)

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj