Kolejny współpracownik Trumpa odchodzi. Obciążony skandalami szef Agencji Ochrony Środowiska USA złożył dymisję

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
6 lipca 2018, 07:40
Biały Dom
biały dom/ShutterStock
Szef amerykańskiej federalnej Agencji Ochrony Środowiska (EPA) Scott Pruitt podał się w czwartek wieczorem do dymisji. Jako powód podał "nieustające ataki" na niego i jego rodzinę. Media wskazują na liczne skandale z udziałem tego polityka.

W oficjalnym liście do prezydenta USA Donalda Trumpa napisał, że "nieustające, bezprecedensowe ataki" na niego i członków jego rodziny "były bardzo bolesne".

Swoją funkcję Pruitt przestanie pełnić od piątku, a jego obowiązki od poniedziałku przejmie jego zastępca , wcześniej lobbysta na rzecz przemysłu węglowego.

Tym samym Pruitt stał się czwartym wysokim rangą przedstawicielem administracji Trumpa, który podał się do dymisji lub został zwolniony, po ministrze zdrowia i służb społecznych Tomie Price'ie, sekretarzu stanu Reksie Tillersonie i ministrze ds. weteranów Davidzie Shulkinie.

Na Twitterze poinformował, że przyjął dymisję Pruitta. Pochwalił go za wykonaną "nadzwyczajną pracę" i zapewnił, że będzie mu za nią "zawsze wdzięczny". Ocenił też, że "już dokonaliśmy wielkich postępów, a przyszłość EPA jest świetlana!".

Od mianowania szefem EPA w lutym 2017 roku Pruitt stał się bohaterem licznych skandali; obecnie w jego sprawie toczy się kilkanaście dochodzeń. Jest podejrzany m.in. o wynajmowanie niezwykle taniego jak na Waszyngton mieszkania powiązanego z firmą lobbystyczną działającą na rzecz kanadyjskiego koncernu energetycznego Enbridge Inc.; w tym samym czasie EPA wydała zgodę na projekt tej firmy na terytorium USA.

Oskarża się go również o przyznanie znaczących podwyżek dwóm osobom, które zatrudnił bez uzyskania zgody Białego Domu, o wydanie blisko 170 tys. dolarów na przeloty, w tym 36 tys. dolarów na podróż samolotem wojskowym, kupienie za 43 tys. dolarów dźwiękoszczelnej budki do prowadzenia poufnych rozmów oraz roszady personalne z udziałem pracowników EPA, którzy zgłaszali obiekcje wobec polityki wydatkowej Agencji i zarządzania nią.

Demokraci i obrońcy przyrody zarzucą Pruittowi, że osłabił EPA, drastycznie ograniczając jej działania i likwidując wiele regulacji chroniących środowisko. Pruitt zdecydowanie popierał decyzję Trumpa o wycofaniu USA z paryskiego porozumienia klimatycznego i był przez prezydenta chwalony za ograniczenie przepisów ochrony środowiska, które według Trumpa negatywnie wpływały na wzrost gospodarczy.

Jak wskazuje BBC News, nieskory do przyznawania się do porażek Trump przez długi czas opierał się apelom o zwolnienie Pruitta mimo kolejnych niejasności i zastrzeżeń do szefa EPA. Pruitt stawał się jednak dla prezydenta, który do wyborów szedł pod hasłem "osuszyć bagno (Waszyngtonu)", coraz bardziej kłopotliwy m.in. ze względu na zbliżające się wybory do Kongresu w listopadzie.

>>> Czytaj też: Bershidsky: Trump nie może uznać aneksji Krymu. Musi zaoferować Putinowi coś w zamian [OPINIA]

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Tematy: USAświat
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj