Wyjść za więźnia z celi śmierci? Oto "Laleczki skazańców"

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
7 lipca 2018, 19:00
Linda Polman holenderska dziennikarka i reporterka. Jej nowa książka „Laleczki skazańców. Życie z karą śmierci” ukazała się nakładem wydawnictwa Czarne w przekładzie Małgorzaty Diederen-Woźniak. „Karawana kryzysu. Za kulisami przemysłu pomocy humanitarnej” Lindy Polman ukazała się w przekładzie Ewy Jusewicz-Kalter (Czarne, 2011)
Linda Polman holenderska dziennikarka i reporterka. Jej nowa książka „Laleczki skazańców. Życie z karą śmierci” ukazała się nakładem wydawnictwa Czarne w przekładzie Małgorzaty Diederen-Woźniak. „Karawana kryzysu. Za kulisami przemysłu pomocy humanitarnej” Lindy Polman ukazała się w przekładzie Ewy Jusewicz-Kalter (Czarne, 2011) fot. Materiały prasowe/Dziennik Gazeta Prawna
Jedną z najdziwniejszych rzeczy, jakie widziałam, są „chain gangs”, korowody więźniów skutych razem łańcuchami u nóg. Większość z tych więźniów jest czarna, strażnicy są zwykle biali. Tak jakby się człowiek cofnął o dwa wieki – mówi autorka reportażu „Laleczki skazańców”

3396278-u74cc3-okladka-kultura-20-p.jpg

Redaktor holenderskiej edycji magazynu Amnesty International poprosił mnie, żebym zrobiła wywiad z jedną z nich. Robiły dużo zamieszania w Amsterdamie. Mocno naciskały także na tego redaktora w sprawie wywiadu – to skądinąd rozsądna taktyka, bo Amnesty International zajmuje się między innymi kwestią kary śmierci. Redaktor powiedział mi mniej więcej: „Pomóż, proszę, bo one mnie zamęczą”. Poszłam się zatem z nimi spotkać, zrobiłam wywiad i napisałam tekst, że kara śmierci jest niesprawiedliwa i że wielu skazanych zasługuje na powtórzenie procesu. Ale już kiedy rozmawiałam z tymi kobietami, czułam, że jest w tym coś więcej. Wystarczyło się rozejrzeć po mieszkaniu, w którym mnie przyjęto: było tam coś na kształt ołtarzyków poświęconych poszczególnym skazańcom – ich portrety na ścianach, palące się świece… A te kobiety miały elegancko zrobione paznokcie i piękny makijaż. I właściwie od razu wiedziałam, że one są po prostu zakochane w tych facetach z celi śmierci. Po publikacji artykułu starałam się utrzymywać kontakt z tymi kobietami, gadałam z nimi od czasu do czasu, dawałam im do zrozumienia, że mnie ciekawią. W końcu zaprosiły mnie na wspólną wyprawę do Teksasu, podczas której miały zamiar odwiedzić swoich mężczyzn. Dzięki temu, już w Stanach, poznałam kolejne „laleczki”.

Kiedy zaczynałam się zajmować tym tematem, byłam, powiedzmy, nieco uprzedzona. Myślałam, że to wariatki albo co najmniej patentowane idiotki. Ani jedno, ani drugie nie było prawdą – wiele z tych kobiet nie różniło się znacząco ode mnie samej, miały za sobą solidne kariery zawodowe, były niezależne i silne. Były też inteligentne – nawet jeśli nie zawsze świetnie wykształcone, choć często tak. Jeśli miałabym wskazać jakąś cechę, która je łączyła, byłby to chyba wiek: większość z nich była dobrze po czterdziestce. To mnie nie dziwi, bo kobietom w społeczeństwach Zachodu po przekroczeniu pewnego wieku znacznie trudniej jest rozpocząć nowy związek, przeżyć jakąś ekscytującą przygodę.

>>> CAŁY WYWIAD W WEEKENDOWYM WYDANIU DGP

Źródło: MAGAZYN DGP
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Piotr Kofta
Piotr Kofta

Pisarz, krytyk literacki, publicysta

Zobacz wszystkie artykuły tego autora
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj