Żywa kolekcja blizn. "Dzienniki" Sándor Márai to świadectwo przewrotności ludzkiego losu

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
21 lipca 2018, 19:00
Trzy tomy rozszerzonej edycji dzienników Sándora Máraiego („Dziennik 1943–1948”, „Dziennik 1949–1956” oraz „Dziennik 1957–1966”) ukazały się nakładem wydawnictwa Czytelnik w przekładzie i opracowaniu Teresy Worowskiej. Wydawca zapowiada kolejne tomy.
Trzy tomy rozszerzonej edycji dzienników Sándora Máraiego („Dziennik 1943–1948”, „Dziennik 1949–1956” oraz „Dziennik 1957–1966”) ukazały się nakładem wydawnictwa Czytelnik w przekładzie i opracowaniu Teresy Worowskiej. Wydawca zapowiada kolejne tomy./Dziennik Gazeta Prawna
„Nie mogłem żyć w kraju, który przestał mi być ojczyzną”, notował Sándor Márai. Jego „Dzienniki” to świadectwo przewrotności ludzkiego losu.

(1900–1989) prowadzi obecnie całkiem interesujące życie pozagrobowe – zarówno na świecie, jak i w Polsce. Czyta się go uważnie, z szacunkiem, być może nawet z fascynacją. Nie zawsze tak było. Przez pół wieku – od późnych lat 40. – przebywał na emigracji, która z zawodowego punktu widzenia była dla niego literackim czyśćcem. Został praktycznie zapomniany jako pisarz, wydawany byle gdzie i byle jak, a na Węgrzech pod panowaniem komunistów siłą, groźbą i propagandową perswazją wyparty ze społecznej świadomości.

Tymczasem przed II wojną światową Márai był gwiazdorem węgierskiej literatury. Pisał dużo i świetnie, zarabiał znakomicie. Miał w sobie dekadencki urok człowieka, który urodził się już stary. To się ceniło w tej nieodległej, choć egzotycznej epoce, gdy bycie młodym uchodziło za głęboko niestosowne.

Ale mógł czuć się stary, ponieważ świat, który portretował, był światem schyłku. Cesarstwo Austro-Węgierskie przegrało wojnę, którą równie dobrze mogło wygrać, i poniosło gorzkie konsekwencje – zostało podzielone i rozparcelowane. Postanowienia Traktatu w Trianon z 1920 r. szczególnie mocno dotknęły Węgry: z pozycji ambitnego regionalnego mocarstwa występującego z Austrią na równych prawach, zdegradowano je do roli małego kraiku na europejskim wygwizdowie. Węgry straciły dwie trzecie swojego terytorium: Słowację, Siedmiogród, sporą część dzisiejszej Chorwacji oraz graniczący z Austrią Őrvidék (Burgenland). Rzut oka na mapę mówi wszystko: Budapeszt jest stanowczo za dużym miastem na taki mały kraj. O tym się na Węgrzech pamięta po dziś dzień jako o największej historycznej traumie (więcej na ten temat na str. 22 –red.).

>>> CAŁY TEKST W WEEKENDOWYM WYDANIU DGP

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: MAGAZYN DGP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj