Manewry natowskie w Norwegii to największe ćwiczenia od 1990 roku. Wtedy wzięło w nich udział ok. 55 tys. żołnierzy. O tym, jaki jest ich cel rozmawiamy z Robertem Pszczelem z Pionu Dyplomacji Publicznej Kwatery Głównej NATO.

- Ćwiczenia trzeba robić, zwłaszcza w takiej organizacji jak NATO, bo trzeba zgrywać oddziały, testować logistykę. To, że ćwiczenie rozpoczęło się punktualnie oznacza, że pierwsza faza logistyczna zakończyła się powodzeniem. Ciekawostką jest to, że niektóre kraje specjalnie wybrały trudniejszą drogę, np. Brytyjczycy - drogę lądową – mówi Robert Pszczel podczas Warsaw Security Forum.

Podkreśla, że sytuacja pod kątem bezpieczeństwa jest dziś gorsza niż pięć lat temu. Przede wszystkim ze względu na działania Federacji Rosyjskiej. - Ćwiczymy na lądzie, w powietrzu, na morzu, w przestrzeni cybernetycznej, bo tak trzeba robić w dzisiejszych czasach. Przydają się doświadczenia pozytywne, jak i potencjalnie negatywne. NATO nigdy nie ćwiczyło, nie ćwiczy i nie zamierza ćwiczyć żadnych działań o charakterze ofensywnym. Wszystko, czym się zajmujemy, to przygotowanie się do wszelakich scenariuszy o charakterze obronnym – dodaje.

Zobacz całą rozmowę tutaj: