Na przestrzeni ostatnich 3 lat stopa oszczędności wzrosła o niespełna 2 pkt proc., zaś prognozy OECD wskazują, że w tym roku wynieść ma ponad 2,5%. Jak wskazuje raport opublikowany przez Związek Banków Polskich, to jednak wciąż niewiele, bowiem dystans dzielący Polską od innych europejskich krajów pod względem oszczędności per capita nadal jest ogromny. 

"U naszych zachodnich sąsiadów, Niemców, stopa oszczędności od wielu lat kształtuje się na poziomie około 10%. Więcej od nas oszczędzają również Czesi, którzy w ostatnim roku ze swoich wynagrodzeń odłożyli średnio 5,5%. Wzorem do naśladowania, są kraje skandynawskie, których obywatele kładą szczególnie istotny nacisk na gromadzenie dodatkowych środków. Np. w Szwecji w 2017 roku stopa oszczędności osiągnęła poziom blisko 16%" - czytamy w raporcie ZBP "InfoKREDYT: Oszczędzanie i Kredytowanie Polaków". 

Według prognoz, w ciągu najbliższych dwóch lat stopa oszczędności w Polsce ma wzrosnąć do 3,6%. Jednocześnie - jak wskazują dane GUS - tzw. dochód do rozporządzenia gospodarstw domowych w 2017 roku wzrósł o 6,3%, co potwierdza tezę, iż wraz ze wzrostem naszych dochodów, wzrasta skłonność do o oszczędzania. W ciągu najbliższych dwóch lat Polska może osiągnąć wartość zbliżoną do krajów takich, jak Czechy i Słowacja (przy utrzymaniu się ich spadkowego trendu), wskazał ZBP. 

Do nadrobienia zaległości konieczne jest również powiększenie wartości oszczędności przypadającej na jednego obywatela. Jak wskazują dane OECD, przywołane w raporcie, poziom oszczędności per capita w Polsce zwiększył się o ponad 70% w ciągu ostatnich 8 lat. Niestety jest to wciąż bardzo mało.

"Patrząc pod względem wartości zgromadzonych środków wciąż daleko nam do zamożniejszych krajów Europy Zachodniej. Dla porównania, na jednego Holendra przypada 175,7 tys., Szweda 150 tys., a Brytyjczyka 141 tys. USD oszczędności, czyli ponad czterokrotnie więcej niż na obywatela Polski. Więcej oszczędności per capita mają od nas także Czesi, Węgrzy, czy nawet Grecy - odpowiednio 41,5 tys., 36,2 tys., 41,8 tys. dolarów" - czytamy także.

W stosunku do dochodów, zadłużenie Polaków wciąż jest relatywnie niskie. Z szacunków OECD wynika, iż wartość naszych zobowiązań stanowi 63,5% naszych dochodów, podczas gdy w  krajach wysoko rozwiniętych, takich jak Holandia, czy Dania wskaźnik ten znacząco przekracza 250%. Dla porównania dług Greków, Szwedów, czy Holendrów przewyższa znacząco ich dochód. W przypadku holenderskich gospodarstw domowych jest to wartość nawet 2,5 razy większa. Mniej od nas zadłużają się z kolei Czesi i Litwini. Z drugiej strony może to również oznaczać, iż Polacy nie czują się na tyle bezpiecznie materialnie, albo nie posiadają wystarczającej wiedzy finansowej, aby móc sobie pozwolić na zaciąganie większych zobowiązań.

"Zapotrzebowanie na oszczędności jest i przez wiele lat będzie bardzo duże. To od nas w dużym stopniu zależy bezpieczeństwo socjalne w tym wysokość oszczędności na cele emerytalne, tak istotny w wieku senioralnym poziom oszczędności na cele zdrowotne czy też oszczędności ukierunkowane na potrzeby edukacyjne. Również rozwiązanie problemów mieszkaniowych związane jest z rozwijaniem skłonności do oszczędzania. Mając na uwadze powyższe wyzwania, środowisko bankowe od wielu lat prowadzi szeroką akcję edukacyjną w tym zakresie skierowaną do dzieci i młodzieży" - powiedział prezes ZBP Krzysztof Pietraszkiewicz, cytowany w komunikacie, towarzyszącym raportowi.

Z raportu wynika, że oszczędzanie nie stanowi dla Polaków nawyku, około 40% odkłada pieniądze, które zostają z miesięcznego budżetu lub które nieoczekiwanie otrzymują. W konsekwencji nie powiększają oszczędności regularnie, a jedynie od czasu do czasu. Bankowcy zapytani o częstotliwość odkładania pieniędzy przez ich klientów w 60% wskazują, że są to wpłaty nieregularne, ale aż 38% z nich podkreśla, iż istnieje pełna dowolność co do wysokości oraz częstości wpłat. Równocześnie jedynie 21% respondentów wskazuje, iż otrzymują comiesięczne regularne wpłaty małych kwot. Jak pokazują dane prawie 40% respondentów w ogóle nie oszczędza na emeryturę, a tylko co trzeci Polak jest zainteresowany oszczędzaniem dłuższym niż 3 lata.

"Jednocześnie rośnie zainteresowanie produktami oszczędnościowymi. Na stawiane w ramach najnowszych badań ZBP pytanie, jak często w przeciągu ostatniego roku klienci banków pytali o produkty oszczędnościowe w porównaniu do lat poprzednich, niespełna 40% respondentów odpowiada, iż nieco częściej lub zdecydowanie częściej. Jeszcze bardziej wzrosło zainteresowanie produktami kredytowymi - wskazuje na to 56 % badanych. Świadczy to o większej aktywności ekonomicznej Polaków, a także o wzrastającym zaufaniu do instytucji finansowych. To pozytywny czynnik potwierdzający, iż coraz częściej decydujemy się na różnego rodzaju inwestycje, a ponadto zaczynamy myśleć jak efektywnie zagospodarować nasze oszczędności" - czytamy również.

Na obraz poczynań Polaków w zakresie finansów niekorzystnie wpływa rosnąca liczba zaciąganych pożyczek oraz wzrost liczby osób z zadłużeniem zarówno w bankach, jak i firmach pożyczkowych. Jak wynika z raportu Biura Informacji Kredytowej po dwóch latach od udzielenia ponad 12% pożyczek pozabankowych klasyfikowanych jest do kategorii opóźnionych o ponad 90 dni, podczas gdy w bankach do kategorii tej zaliczane jest 4,3% kredytów gotówkowych i 2,7% kredytów ratalnych.

Ma to związek m.in. z poziomem edukacji ekonomicznej, który według OECD jest najniższy spośród badanych krajów. Nie mając wystarczającej wiedzy Polacy nie są zainteresowani produktami oszczędnościowo-inwestycyjnymi, co potwierdzają dane ZBP. 

"Paradoksalnie, badania Warszawskiego Instytutu Bankowości wskazują, że aż 45% z nas ocenia poziom swojej wiedzy finansowej jako zadowalający. Jedynie 17% Polaków przyznaje, że ich wiedza z zakresu finansów jest niewielka - częściej podkreślają to mieszkańcy wsi, niż dużych metropolii, jednak co do zasady problem dotyczy obydwu populacji. Niski poziom wiedzy z zakresu finansów sprzyja również popularności korzystania z alternatywnych i ryzykownych źródeł wspomagania finansowego. Polacy chętnie biorą pożyczki w firmach pożyczkowych, których produkty kredytowe niekiedy należą do najdroższych na rynku. Jednocześnie maleje liczba klientów posiadających zadłużenie wyłącznie w sektorze bankowym. Szczególnie niepokojącym jest fakt, iż klienci sektora pożyczkowego to w 40% osoby młode, do 35. roku życia, a co czwarta osoba biorąca pożyczkę nie ukończyła 25. roku życia" - czytamy w raporcie. 

Oszczędności gospodarstw domowych na koniec II kw. 2018 roku wyniosły 1 394 mld zł. Oznacza to, iż według szacunków w ciągu ostatnich 3 lat Polacy powiększyli wartość swoich oszczędności o ponad 250 mld zł. Jak pokazuje struktura oszczędności, znaczna ich część (Ok. 55% - wg danych KNF i NBP) zgromadzona i ulokowana jest w depozytach bieżących i terminowych. Wysoki udział niskooprocentowanych środków w ogóle oszczędności jest niestety stałym zjawiskiem.

"Mniej niż oszczędności, pod względem wartości, Polacy mają kredytów - jak wskazuje KNF łączna wartość kredytów gospodarstw domowych w Polsce wynosi już 678,2 mld zł. Oznacza to, iż stosunek kredytów do depozytów systematycznie maleje i wynosi obecnie 93%. Znaczną większość kredytów (399,2 mld zł) stanowią kredyty mieszkaniowe. Jednocześnie dane NBP wskazują, że zadłużonych jest ponad 40,5% Polaków, a ok. 14% gospodarstw domowych ma kredyt mieszkaniowy" - czytamy w raporcie.

Jak pokazują dane, skłonność do oszczędzania wzrasta z wiekiem. W przeprowadzonych ankietach respondenci wskazują, iż osoby najbardziej zainteresowane produktami oszczędnościowymi to osoby w wieku 50-65 lat.

"Bankowcy odnotowują, że osoby młode (tj. 25-35 lat) to jedynie 2% spośród klientów korzystających z produktów oszczędnościowych. To zatrważająca statystyka, tym bardziej jeżeli porównamy ją z danymi co do wieku zaciągania kredytów. Jak podkreślają ankietowani, aż w 40% osoby zadłużające się to osoby poniżej 35. roku życia. Największą grupę biorącą kredyty (55%) stanowią natomiast osoby w wieku 35-50 lat" - głosi raport.