Prezydent Francji Emmanuel Macron powinien przychylniej ustosunkować się do brytyjskiej prośby o opóźnienie brexitu, bo nieuporządkowane wyjście Wielkiej Brytanii doprowadzi do wzmocnienia przeciwników UE - uważa publicysta "Financial Times" Gideon Rachman.

Jego zdaniem, niezależnie od tego, czy Londyn zwróci się o krótkie techniczne przesunięcie terminu wyjścia, czy dłuższe, to właśnie Macron będzie odgrywał kluczową rolę w podjęciu decyzji. O ile przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk, politycy niemieccy czy przywódcy innych krajów wydają się skłonni zaakceptować nawet długie opóźnienie, Francja jest ostrożniejsza i jak pisze Rachman, "jest kilka powodów, dla których Macrona będzie kusiło przywołanie ducha Charlesa de Gaulle'a i użycie francuskiego weta do zablokowania brytyjskiej prośby".

"Z macronowskiego punktu widzenia jest ważne uzmysłowienie zarówno brytyjskiemu rządowi, jak i europejskim wyborcom, że opuszczenie UE niesie za sobą dużą cenę. Ustąpienie teraz może rozmazać ten przekaz. Macron ma także ambitne plany dla UE, które zostały przedstawione w niedanym liście do obywateli Europy, ale wie, że cały melodramat z brexitem jest ogromnie czasochłonny. Więc może najlepiej będzie to zakończyć nawet kosztem pewnych czasowych zakłóceń" - konstatuje publicysta "FT".

Reklama

Jak pisze dalej, niektórzy w Paryżu uważają, że brexit bez umowy będzie tak chaotyczny, że osłabiona Wielka Brytania będzie niedługo błagała o umowę, a to pomoże Macronowi zdyskredytować zwolenników frexitu (wyjścia Francji z UE - PAP), którzy ujawniają się w ruchu "żółtych kamizelek". Z kolei sugestie, że wskutek chaotycznego brexitu ucierpi francusko-brytyjska współpraca na obszarze bezpieczeństwa są traktowane w Paryżu ze sceptycyzmem.

"Te rozważania sugerują, że Theresa May może liczyć na niewiele przychylności ze strony Macrona, jeśli brytyjska premier poprosi o długie przesunięcie - albo nawet na krótkie bez dobrze uzasadnionego powodu. Ale jeśli Macron weźmie pod uwagę szersze spojrzenie na dylemat Europy - i interesy Francji - powinien dostrzec powody na rzecz cierpliwości wobec Wielkiej Brytanii. Władimir Putin, Xi Jinping i Donald Trump stosują wobec UE swoje wersje zasady +dziel i rządź+. (...) Macron powinien wziąć pod uwagę fakt, że prawdziwi wrogowie UE - na Kremlu i w Gabinecie Owalnym - chcą, aby brexit wydarzył się szybko, a im więcej w tym procesie będzie zajadłości i chaosu, tym lepiej" - przekonuje Rachman.

Podkreśla on też, że im bardziej Wielka Brytania zostanie upokorzona na koniec, tym większa jest prawdopodobieństwo, iż następny rząd będzie tworzył przywódca Partii Pracy Jeremy Corbyn, a to scenariusz, który już teraz z niepokojem rozważany jest we Francji, bo Wielka Brytania mogłaby faktycznie wyjść z zachodniego systemu bezpieczeństwa, przymilając się do Rosji i znajdując wspólny front z francuską skrajną lewicą.

"W interesie UE jest to, by grać na czas w sprawie brexitu i prowadzić sprawy tak uprzejmie, jak to możliwe. W przeciwnym razie może nadejść czas, w którym Francja i cała UE będzie myślała z nostalgią o względnej stabilności i przewidywalności Wielkiej Brytanii pod rządami May" - podsumowuje publicysta "FT".

>>> Czytaj też: Timmermans namaszcza Biedronia na lidera lewicy