Andrysiak: Mądrość błyskotek. Twitterowe bon moty to nie debata publiczna [OPINIA]

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
18 maja 2019, 08:30
Jeśli wydaje się państwu, że komentując w mediach społecznościowych tęczową aureolę Matki Boskiej Częstochowskiej czy film braci Sekielskich, uczestniczycie w debacie publicznej, to macie rację – wydaje wam się. Twitterowe bon moty mają tyle wspólnego z debatą, co mądrości wujaszka u cioci na imieninach

Na początku maja DGP opublikował tekst Marka Chądzyńskiego o nierównościach dochodowych w Polsce, oparty na danych Ministerstwa Finansów, które przeanalizowało to zjawisko w różnych regionach kraju. Z danych wynika, że 10 proc. najlepiej zarabiających Polaków uzyskuje 41 proc. całego dochodu brutto wszystkich rozliczających podatki. A 1 proc. najbogatszych kontroluje około 14 proc. dochodu. Z artykułu wynika, że współczynnik Giniego, obrazujący nierówności dochodowe (im mniejszy, tym mniejsza nierówność), wynosi w Polsce 0,51 (lub, stosując inny zapis, 51 proc.).

To dane za 2016 r. Wcześniej podobne publikował Główny Urząd Statystyczny. Według tamtych współczynnik Giniego dla Polski wyniósł za 2016 rok 30,4 proc.

Dlaczego informacja podana przez DGP jest tak istotna? Bo pod względem nierówności Polska przesuwa się z ligi państw o bardziej zrównoważonych dochodach (w Niemczech wskaźnik za 2017 r. wyniósł 29,1, we Francji 29,3, w Wielkiej Brytanii 31,5) do poziomu krajów afrykańskich.

Podobne intrygujące dane o Polsce przedstawił w kwietniu zespół badaczy z Laboratorium Nierówności na Świecie (World Inequality Lab), ośrodka naukowego utworzonego przez Thomasa Piketty’ego. Tego samego, który publikując w 2013 r. „Kapitał w XXI wieku” zmienił pokryzysową narrację w światowej ekonomii. Dominujący w dyskursie neoliberalizm został wzięty pod lupę i poddany krytyce, a teoria o skapywaniu bogactwa (jeśli bogatsi się bogacą, to zyskują też na tym ci biedniejsi) wylądowała na półce myśli tyleż zgrabnych językowo, ile treściowo pustych.

I co, słyszeli państwo o tych danych? Pamiętają dziennikarzy analizujących zjawisko, polityków przyciśniętych przez nich do muru w poszukiwaniu rozwiązań, rozgorączkowane głosy w telewizyjnych i radiowych studiach? Może coś tam, gdzieś tam. A tak w ogóle to państwa interesuje? Ważne jest, wiadomo, ale czy interesuje? Przecież w praktyce od tego będzie zależała jakość państwa życia i grubość Waszych portfeli. Podobnie jak od jakości powietrza, smogu, konstrukcji systemu energetycznego (węgiel czy nie węgiel), demografii (aż strach myśleć o wysokości emerytur)...

Cały artykuł przeczytasz w Magazynie Dziennika Gazety Prawnej i na e-DGP   

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: MAGAZYN DGP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj