Prawo przegrało z żywiołem. O śmierci grotołazów w zalanej jaskini w Tartrach

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
14 września 2019, 16:16
Ratownictwo górskie
Ratownictwo górskie/ShutterStock
Śmierć grotołazów w zalanej jaskini w Tatrach obnażyła paradoksy przepisów dotyczących ratownictwa w Polsce.

W te wakacje tatrzańskie szczyty przysłoniły tragedie: od uderzenia pioruna na Giewoncie zginęły cztery osoby, a dwóch wrocławskich grotołazów ugrzęzło w Jaskini Wielkiej Śnieżnej. Dziś, gdy tragiczny finał drugiej historii jest już znany, przez środowisko speleologów przetacza się dyskusja, czy najgorszy scenariusz musiał się ziścić.

Do akcji ratowniczej prowadzonej przez TOPR chciała włączyć się grupa podległa Polskiemu Związkowi Alpinizmu (PZA), która – zgodnie z polskim prawem – może nieść ratunek wszędzie na świecie, tylko nie w kraju. Pomóc chciała też ekipa z Francji – ale nie została dopuszczona.

15 sierpnia sześcioosobowa grupa speleologów z Wrocławia wyruszyła do Wielkiej Śnieżnej. W Tatrach tylko niewielka część jaskiń udostępniona jest zwiedzającym. Do większości, które pozostają zamknięte, wejść mogą jedynie ci, którzy mają Kartę Taternika Jaskiniowego, licencję Tatrzańskiego Parku Narodowego, ewentualnie osoby w trakcie kursu jaskiniowego. Podczas zwykłego wejścia trzeba trzymać się ustalonych i ubezpieczonych przejść. Inaczej jest w przypadku wypadów eksploracyjnych – takich jak wyprawa grotołazów z Wrocławia.

Sprawy przybrały nieoczekiwany obrót dwie doby później. Dwóch mężczyzn zostało odciętych od czwórki towarzyszy, bo drogę wyjścia zablokowała im zbierająca się woda. Jej odpływ prawdopodobnie zablokowały odłamki skalne, poruszone przez przeciskających się wąskimi korytarzami grotołazów. Uwięzieni eksplorowali trudno dostępne partie jaskini, co okazało się później przeszkodą dla ratowników, którym nie udało się szybko dotrzeć z pomocą.

Akcję ratowniczą prowadziło Tatrzańskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe (TOPR), bo zgodnie z przepisami tylko ono jest uprawnione do ratowania ludzi w Tatrach. To ono decyduje też o tym, czy i w jakim zakresie zamierza korzystać z pomocy innych służb. Na pozostałych górskich szlakach i w Jurze Krakowsko-Częstochowskiej podobne prawo przysługuje Górskiemu Ochotniczemu Pogotowiu Ratunkowemu (GOPR). Zarówno TOPR, jak i GOPR działają na podstawie zgody Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji (MSWiA) oraz są wpisane do rejestru jednostek współpracujących z systemem Państwowego Ratownictwa Medycznego.

Cały artykuł przeczytasz w Magazynie Dziennika Gazety Prawnej i na e-DGP  

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: MAGAZYN DGP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj