Chociaż Skarb Państwa jest głównym rozgrywającym na warszawskiej giełdzie, to całkowita wartość udziałów należących do sektora publicznego – nieprzekraczająca 12 proc. PKBlokuje nas pod tym względem w trzeciej dziesiątce krajów Unii.

Spadek w stosunkowo niewielkim stopniu wynika ze sprzedaży akcji i udziałów. Od wygranej PiS w wyborach jesienią 2015 r. saldo tego typu transakcji to 10,6 mld zł. Podczas ośmiu lat rządów PO było to ponad 76 mld zł. Obniżanie się wartości portfela Skarbu Państwa w dużej mierze jest efektem spadku wartości wchodzących w jego skład firm.

Na warszawskiej giełdzie państwo w 16 spółkach ma pakiety, z których wartość każdego przekracza 250 mln zł. Cena akcji dziewięciu z nich jest niższa, niż była w momencie przejmowania rządów przez PiS. Średni spadek to 49 proc. W przypadku Grupy Azoty i PKP Cargo z każdych 100 zł zaangażowanych w akcje w dniu wyborów w październiku 2015 r. dziś Skarb Państwa (i każdy inny udziałowiec) ma mniej niż 30 zł. Na ogólną wartość pakietu Skarbu Państwa akcji na giełdzie największy wpływ mają jednak spadkowe notowania spółek energetycznych i wydobywczych.

Tymczasem „autorytety prawnicze i ekonomiczne” mają wejść do komisji ds. nadzoru właścicielskiego, której utworzenie zapowiedział wczoraj w Polskim Radiu Jacek Sasin, minister aktywów państwowych.

Celem nowego ciała ma być wypracowanie propozycji zmian w prawie, które poprawią nadzór właścicielski nad spółkami, co ma pomóc przede wszystkim interesom Skarbu Państwa. W poniedziałkowym wywiadzie dla DGP Sasin mówił o budowaniu – m.in. dzięki fuzjom – przedsiębiorstw, które byłyby zdolne „konkurować z wielkimi podmiotami na rynku europejskim”.

Od kilku lat istnieje Rada ds. Spółek z udziałem Skarbu Państwa, która akceptuje kandydatów na przedstawicieli państwa (w tym państwowych osób prawnych) do rad nadzorczych w spółkach. Została stworzona już za rządów Prawa i Sprawiedliwości, ale i poprzednicy mieli podobny pomysł: pod koniec poprzedniej dekady doradcy premiera Donalda Tuska proponowali stworzenie komitetu nominacyjnego, który miałby zadbać o kwalifikacje zarządzających w państwowych firmach.

>>> Czytaj też: Szczerski: Ciepłe uczucia do Rosji wzrastają wraz z odległością od jej granic [WYWIAD]