Zgodnie z rządowym programem pomocy dla gospodarki, przedsiębiorstwa, które pomimo utraty przychodów wskutek epidemii nie zwalniają pracowników, lecz ich urlopują, mogą się ubiegać o zwrot z rządowego funduszu 80 proc. wynagrodzenia - maksymalnie do kwoty 2500 funtów brutto miesięcznie. Warunkiem jest także to, że okres urlopowania pracowników musi trwać minimum trzy tygodnie.

"Dotacje pomogą wypłacić zarobki ponad 1 mln ludzi - milionowi ludzi, którzy gdyby nie zostali urlopowani, byliby zagrożeni utratą pracy" - powiedział Sunak podczas codziennej rządowej konferencji prasowej na temat walki z koronawirusem.

Ogłoszony pod koniec marca program miał początkowo funkcjonować przez trzy miesiące - wstecznie od 1 marca do końca, ale już w zeszłym tygodniu Sunak zapowiedział jego wydłużenie co najmniej o kolejny miesiąc.

Przyjmowanie wniosków o zwrot pensji ruszyło w poniedziałek rano i jak poinformowano, już w ciągu pierwszej godziny spłynęło 67 tys. aplikacji. Ministerstwo finansów zapewnia, że firmy otrzymają pieniądze najpóźniej w ciągu sześciu dni roboczych od złożenia wniosków.

Sunak ponownie nie chciał oszacować, jakie będą koszty programu. W zeszłym tygodniu, jeszcze przed przedłużeniem programu, Biuro Odpowiedzialności Budżetowej (OBR) oceniło, że na jego sfinansowanie potrzebne będą 42 mld funtów. Minister finansów przekonuje jednak, że program pomoże gospodarce odbić, gdy skończy się epidemia, zaś gdyby firmy wskutek kryzysu zaczęły zwalniać pracowników, ogólne koszty byłyby wyższe.

Z Londynu Bartłomiej Niedziński (PAP)