Sprzedaż detaliczna w Wielkiej Brytanii w marcu - gdy dopiero zaczęły obowiązywać ograniczenia związane z koronawirusem - spadła o ponad 5 proc. w stosunku do lutego, zwiększyła się natomiast sprzedaż w internecie - podał w piątek brytyjski urząd statystyczny ONS.

Spadek mierzony woluminem kupionych towarów wyniósł 5,1 proc. wobec lutego, zaś mierzony wartością towarów - 5,7 proc. W stosunku do marca 2019 r. spadki wynosiły - odpowiednio - 6,0 proc. i 5,8 proc. To największe spadki od kiedy ONS zaczął zbierać takie dane w 1996 r.

Restrykcje, mające zatrzymać epidemię, m.in. zakaz wychodzenia z domów i przemieszczania się bez uzasadnionego powodu oraz zamknięcie wszystkich sklepów stacjonarnych poza tymi, które sprzedają niezbędne towary, wprowadzono 23 marca, co oznacza, że przez większą część badanego okresu (1 marca - 4 kwietnia) nie obowiązywały. Niemniej efekty koronawirusa już mocno się odbiły na handlu.

Najmocniej spadła sprzedaż odzieży - o 34,8 proc. w stosunku do poprzedniego miesiąca. Sprzedaż paliwa spadła o ponad 22 proc. jeśli chodzi o wartość i prawie 19 proc. jeśli chodzi o ilość. Z drugiej strony sprzedaż żywności wzrosła o 10,4 proc., co jest efektem zapasów, które ludzie robili na początku epidemii. To najwyższy miesięczny wzrost sprzedaży żywności od kiedy prowadzone są statystyki.

Bardzo znacząco - o 31,4 proc. - wzrosła też sprzedaż alkoholu w specjalistycznych sklepach, którym również zezwolono na kontynuowanie sprzedaży, choć odpowiadają one za niespełna 1 proc. całkowitej sprzedaży alkoholu.

Zwiększyła się także sprzedaż w internecie - o 8,3 proc. w stosunku do lutego i o 12,5 proc. w stosunku do marca 2019 r. Sprzedaż w internecie wzrosła we wszystkich grupach produktów z wyjątkiem odzieży, przy czym największy wzrost - o 47,4 proc. wobec lutego - dotyczył zakupów internetowych z supermarketów. Ogółem sprzedaż towarów przez internet stanowi obecnie 22,3 proc. całej sprzedaży detalicznej, mierzonej pod względem wartości, co jest najwyższym odsetkiem w historii.

>>> Czytaj też: Pigasse: Każdy kryzys powoduje upadek jakiegoś dogmatu. Banki centralne powinny służyć państwu