Korea Płn.: Amerykański think tank: pociąg Kima znów widoczny w Wonsan

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
30 kwietnia 2020, 09:49
Pociąg należący prawdopodobnie do przywódcy Korei Płn. Kim Dzong Una jest widoczny na nowych zdjęciach satelitarnych na stacji kolejowej w mieście Wonsan – poinformował w czwartek amerykański think tank 38 North. Dyktator wciąż nie pokazuje się publicznie.

Brak oficjalnych doniesień o publicznych wystąpieniach lub inspekcjach terenowych prowadzonych przez Kim Dzong Una zrodził falę spekulacji na temat stanu jego zdrowia. Niektóre media podawały niepotwierdzone informacje, że jego życie jest zagrożone.

Pociąg stojący na stacji kolejowej w pobliżu rządowego ośrodka wypoczynkowego w nadmorskiej miejscowości Wonsan jest widoczny na zdjęciach satelitarnych z 29 kwietnia. Był tam obecny również na zdjęciach z 21 i 23 kwietnia, ale nie jest pewne, czy pozostawał tam przez cały ten czas – wyjaśniono na stronie internetowej think tanku.

38 North zaznacza, że obecność pociągu nie dowodzi, gdzie znajduje się sam dyktator, ale dodaje wiarygodności innym doniesieniom, że przebywa on w okolicy Wonsan. Na nowych zdjęciach pociąg jest w tej samej pozycji, co wcześniej, ale z widoku zniknęła przyłączona do niego lokomotywa, co sugeruje, że nie jest przygotowany do odjazdu – napisano.

Współautorka analizy Jenny Town oceniła w rozmowie z japońską stacją NHK, że jeśli Kim rzeczywiście przebywa w Wonsan, gdzie nie ma szpitali mogących zapewnić zaawansowaną opiekę medyczną, to prawdopodobnie nie jest on w stanie krytycznym.

Fala spekulacji na temat rzekomych poważnych problemów zdrowotnych Kim Dzong Una zaczęła się, gdy 15 kwietnia po raz pierwszy od objęcia władzy w 2011 roku nie pojawił się on w relacjach oficjalnych mediów z obchodów rocznicy urodzin jego dziadka, założyciela komunistycznej KRLD Kim Ir Sena.

Portal Daily NK podał, że dyktator przeszedł operację chirurgiczną. Amerykańska stacja CNN twierdziła później, powołując się na anonimowe źródła w amerykańskiej administracji, że życie Kima jest w „poważnym niebezpieczeństwie”.

Doniesienia o rzekomej chorobie Kima odrzucali południowokoreańscy urzędnicy. Szef ministerstwa odpowiedzialnego za kontakty z Pjongjangiem Kim Jeon Czul ocenił te informacje jako fake news i przykład „fenomenu infodemii”. Zaznaczył, że południowokoreański wywiad nie wykrył żadnych nadzwyczajnych sygnałów w Korei Płn.

Kim Dzong Un nie pokazuje się publicznie od 11 kwietnia, ale państwowa prasa Korei Płn. kilkakrotnie donosiła od tego czasu o jego działaniach. Dyktator miał m.in. przekazać podziękowania robotnikom i wysłać noty do prezydentów Zimbabwe, Kuby, Syrii i RPA.

Andrzej Borowiak (PAP)

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj