Banki dyskryminują konserwatywnych klientów

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
27 kwietnia 2009, 15:59
Osoba, która osobiście, a nie za pośrednictwem telefonu lub internetu, korzysta z konta bankowego może w ciągu roku zapłacić z tytułu opłat i prowizji blisko 800 zł – wynika z analizy Expandera. Przyczyną tak wysokich kosztów jest polityka instytucji finansowych, dyskryminująca klientów przywiązanych do tradycyjnej obsługi bankowej.

Jak zauważają analitycy Expandera, banki starają się zniechęcać klientów do składania dyspozycji w placówkach. Promują natomiast dostęp internetowy i telefoniczny, które są dla banku tańsze. Operatorzy infolinii pracują zwykle w jednym biurze, które obsługuje wszystkich klientów z całego kraju. Jeszcze mniejsze koszty generują zlecenia internetowe.

Jak wygląda klient analizowany przez Expandera?

Expander policzył, ile zapłaci za prowadzenie najtańszego konta osoba, która nie korzysta z internetu, lecz zleca dyspozycje w oddziale banku. Na potrzeby badania przyjęte zostało, że klient to 50-latek, a co za tym idzie w badaniu nie uwzględnione zostały konta dla młodzieży i studentów. Zgodnie z założeniami przyjętymi przez Expandera, co miesiąc taki hipotetyczny posiadacz konta zleca sześć przelewów zewnętrznych, płacąc za prąd, wodę, czynsz, telewizję kablową, telefon i przelew na konto studiującego dziecka.

Klient korzysta z konta bankowego już od ponad dwóch lat i co miesiąc wpływa na nie wynagrodzenie w kwocie 2 tys. zł. Ponadto zwykle płaci za swoje zakupy gotówką, którą wypłaca z bezprowizyjnego bankomatu. Raz w miesiącu zdarza się jednak konieczność wypłaty w obcym bankomacie kwoty 200 zł. Ponadto cztery razy w miesiącu klient dokonuje zakupów na kwotę 100 zł, za które płaci kartą.

Gdzie najtaniej, gdzie najdrożej?

Opisany wyżej klient rocznie za usługi bankowe najmniej zapłaci w Euro Banku (Konto Standard) - 295,80 zł, Banku Pocztowym (Pocztowe Konto Standard) – 300 zł i Dominet Banku (Konto Komfort) – 318 zł. Natomiast najwięcej zapłaci w Multibanku (Multikonto ja, wersja Comfort) – 792 zł, ING Banku Śląskim (Konto Standard) – 720 zł oraz Raiffeisen Banku (Konto Mobilne) – 671,16 zł.

Zdaniem analityków Expandera mimo, że w każdym banku badane było najtańsze konto, to rozpiętość kosztów jest ogromna, a suma opłat niekiedy bardzo wysoka. W tych bankach, które znalazły się na końcu zestawienia trzeba zapłacić ponad dwa razy więcej niż w tych najtańszych. Różnica w rocznym koszcie przekracza nawet 500 zł.

Dzięki internetowi można oszczędzić kilkaset złotych

Hipotetyczny klient, którego wydatki na usługi bankowe analizował Expander, mógłby znacznie ograniczyć koszty korzystania z konta, gdyby zlecał przelewy przez internet. W większości banków koszt internetowego przelewu jest bowiem znacznie niższy niż zlecanego w oddziale.

Przy korzystaniu z bankowości internetowej przykładowy klient najmniej zapłaciłby za konto w Alior Banku – 36 zł, a najwięcej w Kredyt Banku – 251,16 zł.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: GP/forsal.pl
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj