Zielone światło z Ameryki

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
26 czerwca 2009, 08:47
Mamy za sobą dzień, który wniósł niewiele nowego do oceny perspektyw dla giełdy. Minimalny spadek indeksów nie mógł wymieść indeksu WIG20 ze strefy 1800-1900 pkt., a więc i nie ma co mówić o poważniejszych sygnałach kupna lub sprzedaży.

Wciąż aktualny pozostaje scenariusz, który zakłada, iż jesteśmy w fazie korekty całej wiosennej mini-hossy. A jeśli tak, trzeba założyć jeszcze przynajmniej jedną falę spadków. Ale niekoniecznie od razu. wiele wskazuje, że w krótkim terminie potencjał przeceny się wyczerpuje.

Czy dziś wreszcie nastroje inwestorów się poprawią? Do przełamania status quo jeszcze daleko, ale przebieg czwartkowej sesji w USA daje pewną nadzieję, że inwestorzy w Warszawie też postanowią nieco odbić się od dna. Dow Jones zakończył dzień ponad 2 proc. nad kreską, co analitycy przypisują głównie zbliżającemu się końcowi kwartału. Bo przecież nie danym makroekonomicznym, bo ponowny wzrost tygodniowych wskaźników liczby nowych bezrobotnych nie mógł inwestorów ucieszyć.

Podstawy do wzrostów są więc nader kruche i oparte właściwie wyłącznie na spekulacyjnych przepływie kapitału. Ale dobre i to. Po ostatnich zwałkach indeksów inwestorzy dość szybko pozbierali nerwy, co daje nadzieję, że korekta nie będzie tak gwałtowna i głęboka, jak oczekują najwięksi pesymiści. Najczarniejsze prognozy mówią o spadku WIG20 nawet do 1600 pkt.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Superfund TFI
Tematy: giełdaakcje
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj