Słaby start na azjatyckich rynkach

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
17 sierpnia 2009, 08:56
Od dużego cofnięcia rozpoczęły tydzień rynki azjatyckie, po tym, jak inwestorzy nie potrafili pokonać wcześniejszych maksimów w piątek w USA oraz po danych o PKB z Japońskiej gospodarki. Pod względem ilości istotnych danych i publikacji tydzień będzie typowo wakacyjny. Warszawski WIG20 zareagował nerwowo i już jest w okolicach wybitych wcześniej maksimów z połowy czerwca.

PKB w Japonii w drugim kwartale wzrósł o 0,9% q/q i 3,7% w ujęciu anualizowanym, wobec spadku w pierwszym kwartale aż o 11,7% (w ujęciu anualizowanym). To jednak nieco mniej niż oczekiwał rynek (+1,1% q/q) i wraz ze słabym końcem notowań w USA w piątek (m.in. po słabszych danych o nastrojach konsumentów, jednak warto zauważyć, iż spadki rozpoczęły się już po lepszych danych o produkcji) spowodowało to sporą przecenę a japońskiej giełdzie. Konsekwencje tego ruchu mogą być spore, gdyż Nikkei225 kończąc piąty tydzień wzrostów zarysował formację wisielca, która potwierdzona czarną świecą może zapowiadać większą korektę. Japończycy (i inne rynki) muszą zatem liczyć na wsparcie na kontraktach na S&P500 na poziomie 985-990 pkt., który już kilkukrotnie powstrzymywał próby spadkowe.

Bieżący tydzień nie przyniesie zbyt wielu kluczowych informacji rynkom i być może lekki kalendarz to dobre warunki dla zarysowania korekty. W USA mamy pierwsze wskaźniki aktywności w sierpniu (dziś w rejonie Nowego Jorku – konsensus +1pkt., w czwartek w rejonie Filadelfii), dane z rynku mieszkaniowego (budowy i pozwolenia jutro, sprzedaż używanych domów w piątek) oraz wskaźnik Conference Board w czwartek. W piątek mamy także wystąpienie Bena Bernanke. Ponadto w Europie podany zostanie niemiecki ZEW (wtorek), sprzedaż detaliczna w Wielkiej Brytanii (czwartek) i wstępne wskaźniki PMI dla strefy euro (piątek). Żadna z tych publikacji nie powinna mieć bardziej długofalowego wpływu, choć rynek może wykorzystać je w grze o większą korektę lub nowe maksima. Ten pierwszy kierunek mogą sugerować spore spadki cen surowców przemysłowych. Ropa potaniała od czwartku o przeszło 4 USD do poziomu 70,59 USD za baryłkę gatunku Brent, miedź cofnęła się do poziomu 6000 USD za tonę.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: X-Trade Brokers
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj