Budżet może zwrócić kierowcom nawet 1,7 mld zł

Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
15 grudnia 2009, 03:00
Budżet może zwrócić kierowcom nawet 1,7 mld zł
Budżet może zwrócić kierowcom nawet 1,7 mld zł/ST
Wynosząca 500 zł opłata recyklingowa od aut jest niezgodna z unijnymi przepisami. Stanowiska Brukseli w tej sprawie polski rząd nie kwestionuje. W skrajnym przypadku budżetowi grozi zwrot 1,7 mld zł pobranych od kierowców.

Opłata recyklingowa w kwocie 500 zł jest pobierana przez Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej od 2006 roku. Do jej zapłacenia zmuszony jest każdy kierowca, który sprowadza samochód do naszego kraju. Do końca października 2009 r. wjechało do naszego kraju ponad 3,5 mln aut, co daje w sumie kwotę 1,7 mld zł.

Rząd negocjuje z Brukselą

Jednak niewykluczone, że te pieniądze rząd będzie musiał zwrócić, a koszty tego poniesie budżet. Polsce grożą poważne sankcje, gdyż Komisja Europejska uznała, że opłata jest niezgodna z Dyrektywą nr 2000/53 WE w sprawie pojazdów wycofywanych z eksploatacji. W myśl unijnych przepisów o demontaż pojazdów wycofywanych z eksploatacji powinni zadbać producenci lub importerzy nowych aut, czyli podmioty, które wprowadzają pojazdy na rynek.

Tymczasem zgodnie z polską ustawą z 20 stycznia 2005 r. o recyklingu pojazdów wycofanych z eksploatacji akurat te firmy nie muszą płacić. Polskie przepisy obligują bowiem do zapłacenia 500 zł tylko tych, którzy sprowadzają do naszego kraju mniej niż tysiąc samochodów w ciągu roku. – Kwestia prawidłowego wdrożenia tych przepisów jest przedmiotem rozmów z polskimi władzami – ujawnia anonimowo Dziennikowi Gazecie Prawnej przedstawiciel Komisji Europejskiej.

Witold Maziarz, rzecznik prasowy Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, przyznaje, że rozmowy są w toku, ale w sprawie szczegółów odsyła do Ministerstwa Środowiska nadzorującego działalność funduszu. Urząd nabiera wody w usta, ale nieoficjalnie wiadomo, że chce on uniknąć podobnych sankcji, jakie spotkały Ministerstwo Finansów w związku z podatkiem akcyzowym naliczanym od importowanych samochodów. Tę sprawę Polska przegrała przed Europejskim Trybunałem Sprawiedliwości w grudniu 2008 r. Resort proponuje Komisji wyrzucenie z polskiego prawodawstwa opłaty recyklingowej od samochodów.

Tylko 90 mln zł dla złomowisk

Jednak stawiamy warunek: prawo do zachowania zebranej do tej pory kwoty. Ale także Komisja Europejska stawia warunek: pieniądze w ciągu najbliższych kilku lat muszą trafić do przedsiębiorców, którzy parają się demontażem samochodów. Na razie z tym nie jest najlepiej. Jak wyliczyło Stowarzyszenie Forum Recyklingu Samochodów, od początku działania systemu do stacji demontażu trafiło tylko 90 mln zł. Tymczasem z zebranych od kierowców pieniędzy np. miliard złotych trafił do gmin, które z tych pieniędzy finansują inwestycje w gospodarkę wodno-ściekową. Narodowy Fundusz zapewnia, że nie oddał tych środków, lecz udzielił gminom tylko pożyczki na tego typu inwestycję. Sęk w tym, że jest to pożyczka na 15 lat, i to oprocentowana na 1 proc. rocznie.

Dlaczego pieniędzy nie wydano na recykling samochodów? Adam Małyszko, prezes Stowarzyszenia Forum Recyklingu Samochodów, uważa, że nie stało się tak przez wydane 31 maja 2006 r. rozporządzenie Rady Ministrów w sprawie szczegółowych warunków przeznaczania wpływów pochodzących z opłat w zakresie recyklingu pojazdów wycofanych z eksploatacji. W rozporządzeniu dopłaty do demontażu zaliczone zostały do pomocy publicznej o charakterze , co oznacza, że kwota wypłacana w ramach dopłat do demontażu nie może przekroczyć 200 tys. euro w ciągu trzech lat.

Rząd uzasadniał takie rozwiązanie faktem, że dopłaty do demontażu pochodzą wprawdzie z wpłat wprowadzających, lecz wypłacane są przez Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, a Fundusz znajduje się w strukturze podmiotów dysponujących środkami publicznymi. W efekcie środki, chociaż gromadzone są na wyodrębnionym rachunku Narodowego Funduszu, stanowią przychód Narodowego Funduszu i wydatkowane są już jako środki publiczne. – Zakwalifikowanie dopłat do demontażu do pomocy publicznej wypaczyło system, w którym kwota dopłat powinna być uzależniona od liczby przetworzonych pojazdów. Tymczasem po przekroczeniu 500 sztuk przetworzonych pojazdów w ciągu roku przedsiębiorca pozbawiony zostaje dopłat do kolejnych przetwarzanych pojazdów – mówi Adam Małyszko.

i02_2009_244_166_002a_001_142611.jpg
Krajowy rynek motoryzacyjny
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj