– Pierwsze karty płatnicze z mikroprocesorem zaczęliśmy wydawać od 8 października – mówi Magda Załubska-Król z Pekao. Drugi co do wielkości bank w Polsce rozpoczął proces wymiany kart płatniczych na takie, które wyposażone są w mikroprocesor. Plan jest taki, by z wymianą 3,8 mln kart zmieścić się w terminie. Ale zadanie jest ambitne – Bank Zachodni WBK, choć w innych warunkach i bez presji, wymieniał portfel kart trzy lata – od 2003 do 2006. Za to dziś jest jedynym dużym bankiem, którego wszystkie karty (2,2 mln sztuk) wyposażone są w mikroprocesor.

Tymczasem największy polski bank, PKO BP, który wydał 7,5 mln kart, całą procedurę zamierza rozpocząć w przyszłym roku. Obecnie nadal wydaje wyłącznie karty z paskiem. Oznaczałoby to, że chce dokonać wymiany zaledwie w rok, co może okazać się bardzo trudne do zrealizowania. Poza stroną logistyczną niebagatelne są także koszty operacji. – Koszt wymiany karty z paskiem na taką wyposażoną w mikroprocesor jest znaczny – w cenie jednej karty czipowej można nabyć cztery karty z paskiem – mówi Krzysztof Kaźmierski, odpowiedzialny za karty płatnicze w BZ WBK.

Dodaje, że cały proces kosztował bank kilka milionów euro. Dziś można to wykonać nieco taniej, bo jak tłumaczy Krzysztof Muszyński z MultiBanku, producenci (tacy jak np. francuski Gemalto, największy producent mikroprocesorów do kart) obniżyli nieco ceny. Być może dojdzie do takiej sytuacji, kiedy karty z paskiem – ze względu na niewielkie zamówienia – będą coraz droższe – prognozuje specjalista od kart z MultiBanku. Ale i tak banki nad wyraz mocno dbające o koszty w kryzysie mogą nie być skore do szybkiej wymiany. Tym bardziej że i sankcje nie wydają się odstraszające – oczywiście Visa czy MasterCard usilnie namawiają banki do zmiany, ostrzegając, że będą pobierały większe prowizje za transakcje bezgotówkowe wykonane przy pomocy kart z paskiem. Ale jest to niewystarczający bodziec, tym bardziej że dziś prowizje przy użyciu kart czipowych, które banki odprowadzają do organizacji płatniczych, są tylko minimalnie niższe.

Spośród największych polskich banków, które wydały ponad połowę używanych w naszym kraju kart, w najtrudniejszej sytuacji jest wspomniane PKO BP, a w najlepszej BZ WBK. W I kwartale wymianę kart zamierza zakończyć należący do BRE Banku MultiBank, a do kwietnia wszystkie wszystkie karty debetowe wymieni ING Bank Śląski. Internetowy mBank, własność BRE Banku, wykonał plan wymiany w 60 proc.

Banki, które w niewielkim stopniu wymieniły swój portfel kart, dość sceptycznie wypowiadają się o nowej technologii. – Z punktu widzenia banku na pierwszy plan wysuwają się koszty, wartości dodanych w samej technologii nie ma na razie wiele. Dla klienta także niewiele się zmienia, bo zasady odpowiedzialności w przypadku oszustw nie zmieniają się w stosunku do kart z paskiem – przekonuje Marek Jaszczołt z Kredyt Banku.

Głównymi zaletami nowego rozwiązania jest bezpieczeństwo, bo karty z czipem nie można sklonować. W przypadku karty z paskiem w transakcjach bezgotówkowych to terminal decydował o wszystkim, czip daje karcie płatniczej swoistą inteligencję – tłumaczy Krzysztof Kaźmierski z BZ WBK. – Po wprowadzeniu czipa odsetek oszustw kartowych spadł. Dzięki mikroprocesorowi zyskujemy więcej informacji o karcie, możemy zmieniać łatwiej jej parametry – dodaje Krzysztof Muszyński.

Karty z mikroprocesorem i paskiem wydane przez polskie banki / DGP