Koczot: Spóźniona pomoc dla motoryzacji

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
29 grudnia 2009, 04:33
Stanisław Koczot
Stanisław Koczot/Forsal.pl
Lepiej późno niż wcale. Skala wsparcia z budżetu dla branży motoryzacyjnej nie robi wielkiego wrażenia, ale nie to jest najważniejsze. Liczy się przede wszystkim fakt, że rząd wykazał minimalne zainteresowanie losami branży zatrudniającej dziesiątki tysięcy osób, zarabiającej pieniądze i poprawiającej bilans handlowy kraju.

Problem polega na tym, że być może pomoc przychodzi za późno. Gdyby pojawiła się kilka miesięcy wcześniej, takie pomysły, jak odebranie nam produkcji pandy, nikomu nie przyszłyby do głowy. Dlaczego? Bo w bitwie o pandę ważną rolę gra polityka, a nie tylko rachunek zysków i strat. Nie ma w tym nic dziwnego, bo w dobie kryzysu co najmniej tak bardzo jak każde euro liczą się skutki społeczne wywołane bezrobociem i niepewną sytuacja na rynku pracy. Włosi wiedzą o tym doskonale, dlatego pandę woleliby robić u siebie.

My chcielibyśmy zostawić ją w Tychach. Żeby tak się jednak stało, w obecnych czasach nie wystarczy chwalić się niskimi kosztami pracy i doskonałą kadrą. Potrzebna jest przynajmniej minimalna aktywność rządu, żeby nasi partnerzy wiedzieli, że na dobrej kondycji branży motoryzacyjnej zależy nam przynajmniej tak samo jak im.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj