Złoty na równi pochyłej z dolarem na końcu

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
26 września 2008, 17:06
Pieniądze
Pieniądze/ShutterStock
W piątek złoty pozostawał pod wpływem wieści z rynków globalnych i stracił zarówno wobec dolara i euro. Niespodzianką była natomiast silna pozycja dolara przy bardzo słabych danych z amerykańskiej gospodarki.

"Na rodzimym rynku walutowym obserwowaliśmy ciąg dalszy widocznej od kilku sesji deprecjacji złotego, który tracił zarówno wobec dolara, jak i euro. Kursy wspomnianych par walutowych wzrastały, ustalając dzienne maksima na poziomach powyżej odpowiednio 2,3100 oraz powyżej 3,3700" - napisali w komentarzu analitycy TMS Brokers.

W ich ocenie w przyszłym tygodniu notowania złotego uzależnione będą od kursu euro/złotego oraz wieści dotyczących "Planu Paulsona".

"Jeżeli plan ten zostanie uchwalony, to aprecjacja dolara może przełożyć się na wzrost kursu osłabienie rodzimej waluty. Jednocześnie interwencja rządu USA zmniejszy awersję do ryzyka, co w dalszej kolejności korzystnie odbić się powinno w notowaniach złotego" - wyjaśnili eksperci TMS.

Na razie jednak trudno o optymizm, szczególnie w kontekście słabych danych, które w piątek napłynęły z amerykańskiej gospodarki. Finalna wartość PKB za II kwartał wyniosła bowiem tylko 2,8 proc. w ujęciu rocznym, podczas gdy rynek spodziewał się odczytu na poziomie 3,3 proc. Jakby tego było mało, także indeksy cen PCE oraz Uniwersytetu Michigan okazały się słabsze od oczekiwań.

Dolar ma potencjał wzrostowy

"Kolejnym czynnikiem przemawiającym na niekorzyść amerykańskiej waluty są z pewnością przedłużające się pertraktacje kongresmenów związane z planem ratunkowym amerykańskiej administracji. Plan ten nie został jeszcze uchwalony, bowiem politycy nie są w stanie osiągnąć konsensusu - różnice w poglądach są widoczne nie tylko pomiędzy partią demokratyczną i republikańską, ale również w obrębie tych samych partii" - wynika z komentarza.

Analitycy TMS zauważają jednak, że pomimo tak słabych wieści deprecjacja amerykańskiej waluty nie nastąpiła - wręcz przeciwnie w dolar zyskał względem euro.

"Brak chęci do osłabienia dolara wskazuje na potencjał wzrostowy tej waluty, ale amerykańska waluta czeka na jakiś impuls do umocnienia. W przyszłym tygodniu może nim być oficjalne uchwalenie planu pomocy amerykańskiej administracji. Jeżeli decyzja taka zapadnie w pierwszej kolejności dolar powinien się umocnić, dopiero potem inwestorzy mogą zacząć zadać sobie pytanie, czy w dłuższej perspektywie plan ten rzeczywiście pomoże gospodarce USA i dolarowi" - podsumował TMS Brokers.

W piątek o godz. 17.00 za jedno euro płacono 3,3615 zł, a za dolara inwestorzy płacili 2,2997 zł. Euro/dolar kwotowany był na 1,4617.

W piątek ok. godz. 10:30 za jedno euro inwestorzy płacili 3,3515 zł, a za dolara 2,2931 zł. Euro/dolar był kwotowany na 1,4601.

W czwartek o godz. 17:15 za euro płacono 3,3373 zł. a za dolara 2,2756 zł. Kurs euro/dolar wynosił 1,4655.

T.B.,(ISB)

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: ISB
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj