Wróbel: Grecja znowu trzęsie rynkami

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
22 kwietnia 2010, 09:49
Łukasz Wróbel
Łukasz Wróbel/Forsal.pl
Amerykańskie indeksy kończyły środowe notowania na poziomach z poprzedniego dnia, w Azji akcje taniały o ok. 1 proc. Inwestorzy boją się, że Grecja nie zdoła pozyskać z rynku potrzebnych przed końcem maja ok. 10 mld euro.

Na rynkach akcji nie widać bezpośrednio paniki, z jaką na rynku obligacji wyprzedawane są obecnie greckie obligacje, ale już kurs walutowej pary euro/dolar wracający poniżej 1,34 USD dobrze odzwierciedla niepokoje o kondycję Grecji.
W przeciwieństwie do wczorajszej sesji, w czwartek inwestorzy na zagranicznych giełdach nie mogą narzekać na brak publikacji makroekonomicznych. Najpierw poznamy nastroje przedsiębiorców z branż usługowej i wytwórczej w strefie euro, Niemczech i Francji. We wszystkich przypadkach indeksy PMI znajdują się powyżej poziomu 50 pkt oznaczającego przewagę optymistów i rozwój gospodarczy, a prognozy ekonomistów sugerują, że w kwietniu nastroje nie uległy poprawie jedynie w niemieckim przemyśle, gdzie indeks PMI znalazł się przed miesiącem powyżej 60 pkt. Kolejne publikacje napłyną z Wielkiej Brytanii i dotyczyć będą kondycji tamtejszych konsumentów - sprzedaż detaliczna prawdopodobnie wzrosła w marcu o 0,6 m/m.

Po południu uwaga inwestorów przeniesie się za ocean, gdzie opublikowany zostanie indeks cen nieruchomości (analitycy szacują, że po spadku w styczniu, w lutym ceny nie przerwały tego trendu), sprzedaż domów na rynku wtórnym (oczekiwany wzrost aktywności) oraz inflacja producentów. W kontekście tych ostatnich danych warto zwrócić uwagę, że od wielu miesięcy przedsiębiorcy odczuwają wzrost cen, ale jeszcze nie zaczęli przenosić wyższych kosztów na ceny końcowych produktów i usług, bo inflacja producentów jest ponad dwukrotnie wyższa niż konsumencka. Kiedy zarobki gospodarstw nie rosną ich siła nabywcza utrzymuje się na stałym poziomie, ale obniża to marże firm i sprawia, że nie mogą one pozwolić sobie na dynamiczną ekspansję i tworzenie nowych miejsc pracy.

Patrząc z perspektywy całej gospodarki, w USA od jesieni ubiegłego roku realne stopy procentowe są poniżej zera, czyli niemal wszystkim opłaca się zaciągać kredyty (kto nie chciałby wydać dzisiaj pożyczonych 100 USD, a po roku oddać np. 97 USD), ale mało kto chce ich udzielać. To dlatego w bilansach największych banków i globalnych firm obserwujemy rosnący stan gotówki - lepiej trzymać pieniądze pod materacem niż pożyczać (np. w formie kredytu kupieckiego) kontrahentom będący w wątpliwej kondycji finansowej.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Open Finance
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj