Wróbel: Sądny dzień dla europejskich banków

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
23 lipca 2010, 09:49
Łukasz Wróbel
Łukasz Wróbel/Forsal.pl
Wyniki stress testu opublikowane zostaną po zakończeniu sesji giełdowej na europejskich rynkach, więc jako pierwsi zareagują na nie inwestorzy z USA.

Wczorajsze ponad dwuprocentowe wzrosty na Wall Street sprawiły, że wykresy najważniejszych indeksów nabierają optymistycznego wydźwięku dla inwestorów posługujących się analizą techniczną. Na szerokim rynku na wartości zyskały akcje 80 proc. spółek z nowojorskiej giełdy, w czym pomogły niewątpliwie lepsze od oczekiwań dane o sprzedaży nieruchomości na rynku wtórnym i indeksy wyprzedzające koniunkturę. W trend wyznaczony przez spółki publikujące kwartalne sprawozdania finansowe wpisały się m.in. takie korporacje, jak 3M, UPS oraz Caterpillar.

W piątek japoński NIKKEI, który przez większą część tygodnia spadał, poszedł w górę o 2,3 proc., chętnie kupowano również papiery wartościowe w Australii, Chinach czy Hong Kongu. Na rynku walutowym euro utrzymywało się w okolicy wczorajszych poziomów. Po osiągnięciu pod koniec maja najniższego kursu od ok. czterech lat względem dolara, euro umocniło się prawie o 8 proc., a presja na poszukiwanie kolejnych potencjalnych bankrutów wyraźnie zmniejszyła się po przygotowaniu przez kraje strefy euro specjalnej "poduszki bezpieczeństwa" o wartości sięgającej jednego biliona dolarów. Od maja Grecja, Hiszpania, Portugalia i Irlandia zdołały uplasować na rynku nowe transze obligacji, co może świadczyć o odwilży na rynku długu, ale jednocześnie wszystkie z nich musiały zaoferować znacznie atrakcyjniejsze warunki niż na początku roku, gdy akronim PIIGS nie był jeszcze kojarzony z najbardziej zadłużonymi państwami strefy euro.

Przed opublikowaniem wyników stress testu, inwestorzy w Europie będą reagować na dane z Niemiec (indeksy nastrojów IFO) i Wielkiej Brytanii (PKB w II kw. 2010 roku). Ekonomiści szacują, że w drugim kwartale 2010 roku brytyjska gospodarka rozwijała się o 0,6 proc. szybciej niż przed trzema miesiącami i o 1,1 proc. szybciej niż rok temu. W piątek rano złoty korzystał z umocnienia euro i zyskiwał na wartości względem większości walut. Euro kosztowało 4,07 PLN, frank 3,03 PLN, a dolara wyceniano na 3,16 PLN.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Open Finance
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj