Byki na warszawskim parkiecie starały się w środę pokazać swoją siłę. W końcówce uległy nieco naporowi pogarszających się nastrojów na świecie, jednak zdołały utrzymać indeksy wyraźnie nad kreską.

Warszawska giełda w ostatnich dniach wyraźnie odrabia swoją wcześniejszą słabość. Podobnie jak wcześniej nie zważała na dobre dane i nastroje na innych parkietach, tak teraz nie zważa na zły informacje i zagrożenia zewnętrzne. W środę ta tendencja była kontynuowana. Reakcją na przekraczające 2 proc. wtorkowe spadki na Wall Street było neutralne rozpoczęcie dzisiejszych notowań. Oba główne indeksy zaczęły sesję w okolicach wtorkowego zamknięcia. Nie przejmując się spadkami na największych parkietach europejskich, byki szybko przystąpiły do działania, doprowadzając indeks największych spółek do 2680 punktów, czyli 1 proc. w górę już wczesnym południem. Nie przeszkadzały w tym gorsze niż się spodziewano dane o bezrobociu, które w styczniu skoczyło do 13 proc. i o sprzedaży detalicznej, która w pierwszym miesiącu roku wzrosła w porównaniu do stycznia ubiegłego roku tylko o 5,8 proc. i była aż o 28,6 proc. niższa niż w grudniu.

WIG20 w odrabianiu strat nie jest osamotniony. Towarzyszącą mu w ostatnich dniach indeksy giełd naszego regionu: w poniedziałek Ryga, Moskwa i Bratysława, we wtorek w Budapeszt, w środę w Bukareszt.

Dziś w gronie największych firm prym wiodły akcje Asseco, Lotosu, PGNiG, Polimexu i TVN, zwyżkujące po południu po 2,7 proc. Nieznacznie ustępowały im walory Pekao, rosnące o 2 proc. i PKO, które szły w górę o ponad 1 proc. Do końca dnia tak dobrą formę utrzymały jedynie walory czterech pierwszych spółek.

Na głównych giełdach europejskich do południa przeważały nienajlepsze nastroje. Indeksy w Paryżu, Londynie i Frankfurcie zaczęły dzień od spadków po około 0,2-0,3 proc. i przez większą część dnia trzymały się w okolicach poziomów wyznaczonych na otwarciu. Wyjątkiem był CAC40, który wczesnym popołudniem wydostał się nieznacznie nad kreskę. Niespodziewanie dobre dane o wzroście zamówień w europejskim przemyśle o 2,1 proc., podczas gdy oczekiwano ich spadku o 0,8 proc., przeszły zupełnie bez echa. Przed głębszą przeceną powstrzymywały inwestorów zwyżkujące po około 0,4 proc. notowania kontraktów na amerykańskie indeksy. Rosły za to w najlepsze wskaźniki w Warszawie i Atenach, niewiele im ustępował Bukareszt a towarzyszyły im pozostające nieco w tyle Madryt i Ryga. Niewielkie zwyżki notowano także na giełdach w Portugalii i Włoszech. Wciąż bardzo niepokojąca sytuacja w Libii i w pozostałych krajach Bliskiego Wschodu raczej nie sprzyja angażowaniu się kapitału na ryzykownych rynkach. Ale jak widać ta zasada nie zawsze obowiązuje.

Reklama

Po południu główne parkiety europejskie znów wyraźnie słabły. DAX tracił już niemal 1,8 proc. Początek handlu na Wall Street także przyniósł spadki tamtejszych indeksów po około 0,2 proc. To spowodowało zmniejszenie skali zwyżki w Warszawie. Ostatecznie WIG20 wzrósł o 0,77 proc., WIG o 0,59 proc., mWIG40 o 0,2 proc., a sWIG80 o 0,54 proc. Obroty wyniosły 930 mln zł.