Irlandczycy nie zamierzają płacić za kryzys. Nowy rząd chce renegocjować warunki bailoutu

Ten tekst przeczytasz w 5 minut
28 lutego 2011, 20:29
Zielona Wyspa musiałaby się rozwijać w tempie 8 proc. rocznie, by zgromadzić środki na spłatę pożyczki. Irlandczycy ani myślą płacić za kryzys tyle, ile wymaga od nich Unia Europejska. Zwycięska centroprawica wygrała wybory, bo obiecywała renegocjację warunków spłaty bailoutu.

Irlandzka centroprawica, jak wynika z podanych wczoraj wyników – zwycięzca wyborów, zapowiadała w kampanii renegocjację warunków 85 mld euro bailoutu. Zdaniem przyszłego premiera Endy Kenny’ego dotychczasowe zasady spłaty pożyczki grożą popadnięciem w spiralę zadłużenia i w konsekwencji recesją.

>>> Czytaj też: Irlandia i Grecja: dwie drogi wiodące do bankructwa

Według wstępnych wyników Fine Gael („Ród celtycki”) zdobyła 60 mandatów w 166-osobowym parlamencie. Centroprawica utworzy najpewniej rząd z Partią Pracy, która zajęła drugie miejsce z 32 miejscami. – Innych opcji nie odrzucamy, ale współpraca Fine Gael z laburzystami układała się do tej pory całkiem nieźle i jeśli zdołamy wynegocjować akceptowalny program rządu, zagwarantujemy krajowi stabilność – mówił Michael Noonan odpowiadający w Fine Gael za sprawy finansowe.

Dotychczas rządząca Fianna Fail („Wojownicy przeznaczenia”) zapłaciła za kryzys pięciokrotnym spadkiem liczby mandatów i utrzymała zaledwie 14 foteli. Dla partii Micheala Martina, który do stycznia pełnił funkcję szefa MSZ, to najgorszy wynik w historii. – To opozycyjne tsunami – kręcił głową minister stanu w MSZ Peter Power po porażce w swoim okręgu.

Eksperci nie mają wątpliwości, że tak znaczne przetasowania na irlandzkiej scenie politycznej to bezpośredni skutek kryzysu, który doprowadził do dramatycznego spadku zaufania do dotychczasowego establishmentu. Strzałem w dziesiątkę Fine Gael było pozostawienie na fotelu lidera Endy Kenny'ego, który do tej pory tylko raz – w połowie lat 90. – pełnił funkcję ministra, więc nie jest oskarżany o doprowadzenie do krachu gospodarczego.

Irlandczycy przerzucili swoje poparcie na Fine Gael nie bez przyczyny: w kampanii obiecano im bowiem rewizję relacji z UE. Kenny obiecał w sobotę, że już w marcu rozpocznie batalię o obniżenie odsetek od bailoutu. Przede wszystkim dlatego że Grecy, którzy z większymi oporami wprowadzają pakiet oszczędnościowy, będą spłacać kredyt na korzystniejszych warunkach (5,2 proc. wobec irlandzkich 5,8 proc.). Tym bardziej że Ateny oficjalnie lobbują za obniżeniem własnych odsetek i – aby zwiększyć swoje sankcje na sukces – utrzymują, że walczą także w imieniu Irlandczyków i potencjalnych przyszłych kandydatów do bailoutu. W tej sytuacji wystarczy, by Dublin podłączył się pod grecką krucjatę.

W przeciwnym razie Irlandii grożą poważne kłopoty. Według ekspremiera Johna Brutona kraj musiałby się rozwijać w tempie 8 proc. rocznie, by rząd zgromadził środki wystarczające na spłatę odsetek w założonej wysokości. Tymczasem według rozpisanych do 2015 r. prognoz MFW wzrost PKB w tym czasie ani razu nie przekroczy 3,5 proc. A może być jeszcze gorzej, jeśli Dublin ugnie się pod presją Niemiec i podwyższy 12,5-proc. podatek CIT, główny magnes dla inwestorów.

Irlandczycy uważnie obserwują przy tym strategię Węgier, które co prawda pozostają poza Eurolandem, ale skutecznie sprzeciwiły się MFW i Komisji Europejskiej w sprawie zasad wychodzenia z kryzysu. Rząd Viktora Orbana poszedł pod prąd trendom i zerwał współpracę z MFW, po tym jak fundusz zażądał od Budapesztu podwyższenia podatków. Tymczasem władze stwierdziły, że kraj, w którym obciążenia podatkowe są obok Belgii najwyższe w UE, nie może sobie na to pozwolić. Orban podwyższył podatki jedynie wobec wielkich koncernów, które „nie mogły przenieść swojej produkcji”, np. firm telekomunikacyjnych czy ubezpieczycieli. I choć agencje ratingowe obniżyły w efekcie ocenę węgierskich obligacji, ryzyko się opłaciło. W tym roku deficyt budżetowy ma spaść poniżej 3 proc., do poziomu najniższego od końca komunizmu, a kraj ma 2-proc. prognozę wzrostu gospodarczego.

Dublin ma zaś nad Budapesztem podstawową przewagę. Jako kraj strefy euro może zagrozić, że bez ustępstw niemiecko-francuski pomysł paktu na rzecz konkurencyjności nie wejdzie w życie. Przebudowa gospodarek Eurolandu na modłę Berlina i Paryża będzie głosowana co prawda w gronie „17”, a nie „27”, ale jednomyślnie. Jak pokazuje doświadczenie, taka groźba może mieć większą siłę rażenia niż argumenty natury czysto ekonomicznej.

W kwietniu Islandia zadecyduje, czy spłacić swoje długi

Gdy Irlandia będzie próbowała renegocjować warunki bailoutu, w innym wyspiarskim państwie, na Islandii, będzie trwać kampania przed referendum w sprawie spłaty 5 mld dol. długów funduszu Icesave.

Chodzi o wkłady 400 tys. Brytyjczyków i Holendrów, które przepadły po upadku islandzkiego systemu bankowego w 2008 r. W piątek szef MSW Oegmundur Jonasson podjął decyzję, że plebiscyt zostanie przeprowadzony 9 kwietnia. Ugoda z Londynem i Hagą została co prawda zatwierdzona przez parlament, jednak prezydent Olafur Ragnar Grimsson ją zawetował, odpowiadając na apele znacznej części wyborców.

Kwietniowe referendum będzie już drugim głosowaniem w sprawie zwrotu zadłużenia. Poprzednie porozumienie zostało odrzucone przed rokiem przytłaczającą większością 93 proc. głosów. Tym razem głosy rozkładają się mniej więcej 60:40 na korzyść zwolenników ratyfikowania układu. Jest on bowiem znacznie korzystniejszy od poprzedniego, zaś większość Islandczyków zgadza się, że długi należy oddać. Tym bardziej że wyspa jest pod silną presją zagranicy; agencja Moody’s zagroziła nawet obniżeniem ratingu w razie odrzucenia ugody. Porozumienie zakłada, że Rejkiawik będzie spłacać długi w latach 2016 – 2046 przy oprocentowaniu wynoszącym 3 proc.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj