Tak się jednak nie stało. Wytłumaczenie takiego zachowania rynków poglądowo wyjaśnia również, jak złym miernikiem jest PKB. Wiadomo bowiem, że jeśli coś zostało zniszczone, to trzeba to odbudować, a wydatki na odbudowę zwiększą PKB.

Czytaj też:

>>> Gigantyczne zniszczenia w Japonii. To największy kryzys od II wojny światowej (ZDJĘCIA)

>>> Giełda w Tokio runęła w dół w pierwszej sesji po trzęsieniu ziemi

>>> Odbudowa Japonii pochłonie miliardy, ale nie wpędzi kraju w recesję

Reklama

W USA doszedł jeszcze jeden czynnik. Uszkodzone i niedziałające japońskie rafinerie dadzą zarobić rafineriom amerykańskim, bo to one pewnie przejmą część produkcji. Ich akcje drożały. Przemysłowe koncerny zarobią na odbudowie zniszczonych maszyn i urządzeń w Japonii. Ich akcje też drożały. W sumie: cudownie, że trzęsienie wyrządziło tyle zniszczeń. Takie są rynki finansowe.

Dane makro były zróżnicowane. Raport o sprzedaży detalicznej w USA był korzystny dla byków. Sprzedaż ogółem wzrosła tak, jak oczekiwano o 1 proc. m/m, a bardziej istotna sprzedaż bez samochodów o 0,7 proc. (oczekiwano 0,6 proc. m/m). Odnotować trzeba jednak, że sprzedaż styczniową zweryfikowano z 0,3 na 0,7 proc. Tyle tylko, że dużo w tym wzroście było zwyżki z powodu drożejących paliw, co pozytywem nie jest. Nic dziwnego, że indeks nastroju Uniwersytetu Michigan (wstępny odczyt w połowie marca) gwałtownie zanurkował. Spadł z 77,5 do 68,2 pkt. (najniżej od 5 miesięcy). Raport o zapasach w amerykańskich firmach był dla byków pozytywny – wzrosły o 0,9 proc. (oczekiwano 0,7 proc.). Im wyższe zapasy tym wyższy PKB.

Indeksy giełdowe, po początkowym wahaniu, zaczęły rosnąć z powodów, które wymieniłem na początku. Być może pomogła również informacja mówiąca o tym, że tsunami nie uderzy w USA. Bykom udało się zakończyć dzień zwyżkami, a S&P 500 wrócił nad średnią 50-sesyjną, ale „niedźwiedzi” układ techniczny się nie zmienił.

GPW pokazała w piątek kolejny raz swoją siłę. Oczywiście, nie można było uniknąć spadku WIG20 po rozpoczęciu sesji, bo nurkowały indeksy na całym świecie. Nasz rynek przyjął jednak informację o trzęsieniu ziemi bardzo spokojnie. Po początkowych konwulsjach WIG20 zaczął pełznąć na północ i pełzł tak do końca sesji, kończąc dzień symbolicznym spadkiem o 0,4 proc. W tym tygodniu problemem dla naszego rynku jest to, że liczyć się będzie przede wszystkim piątkowe wygasanie marcowej serii kontraktów na WIG20. Taki tydzień najczęściej nie doprowadza do większych zmian w obrazie technicznym, bo gracze boją się podejmowania bardziej zdecydowanych decyzji.