Gospodarka Hellady chwieje się w posadach. Rynki nie wierzą w zapewnienia greckiego rządu, że kraj nie potrzebuje restrukturyzacji zadłużenia. Jak gwałtowny wzrost globalnej awersji do ryzyka wpłynie na postrzeganie Polski przez zagranicznych inwestorów?

Inwestorzy już obstawiają możliwość realizacji scenariusza bankructwa Grecji i gorączkowo wyprzedają greckie obligacje. Koszt zabezpieczenia przed niewypłacalnością Grecji w kontraktach CDS podskoczył w poniedziałek o 56 punktów bazowych do rekordowych 1 211 pkt. Oznacza to, że prawdopodobieństwo bankructwa tego kraju wynosi obecnie 64,5 proc.

Jak donosi „The Wall Street Journal”, MFW jest przekonany o tym, że najpóźniej w przyszłym roku Grecja będzie zmuszona ogłosić bankructwo.

>>> Czytaj też: Bankructwo Grecji byłoby trzęsieniem ziemi dla banków

„Restrukturyzacja długu Grecji to realny scenariusz. Rząd grecki na dłuższą metę nie będzie w stanie obsługiwać rosnącego zadłużenia. Jeśli przedstawiciele tak dużych instytucji finansowych jak MFW wskazują na prawdopodobieństwo bankructwa Grecji, to znaczy że coś musi być na rzeczy” – mówi portalowi Forsal.pl Grzegorz Maliszewski, główny ekonomista Banku Millennium.

Jego zdaniem, groźba restrukturyzacji greckiego długu może osłabić atrakcyjność inwestycyjną Polski. „Ewentualny upadek Grecji spowoduje wzrost awersji do ryzyka. Inwestorzy będą mniej chętnie angażować środki na rynkach krajów rozwijających się. W takich sytuacjach, inwestorzy zazwyczaj wybierają bezpieczniejsze papiery i zamiast lokować kapitał w polskie obligacje, wolą inwestować na przykład w niemieckie” – twierdzi Grzegorz Maliszewski.

„Straty, jakie inwestorzy ponieśliby na greckich obligacjach w wyniku restrukturyzacji długu, musiałyby być pokrywane przez sprzedaż aktywów na innych rynkach, także na polskim. Z tego względu, problemy Grecji mogą negatywnie odbić się na naszym rodzimym rynku” – ocenia Maliszewski.

>>> Czytaj też: Grecka tragedia znów pogrąży rynki?

Odmienne stanowisko przyjmuje Mateusz Szczurek z Banku ING. Jego zdaniem, Polska może zyskać na kłopotach greckiej gospodarki. „W tej chwili reakcja polskich obligacji na to, co się dzieje z obligacjami Grecji, ale też Portugalii, Irlandii oraz, co gorsza Hiszpanii, jest bardzo ograniczona. Spread polskich do niemieckich bundów jest ciągle na sporo niższym poziomie (ok. 25 pb) niż najmniej w ciągu ostatniego roku. Nasze obligacje wręcz podrożały razem z niemieckimi. Można więc powiedzieć, że Polska zyskuje na kryzysie w krajach Południa, inwestorzy postrzegają nasz kraj jako zupełnie inny świat” – mówi portalowi Forsal.pl Mateusz Szczurek z Banku ING.

Eskalacja problemów z greckim długiem dowodzi, że coraz bardziej realne stają się złowrogie prognozy Nouriela Roubiniego, zwanego Doktorem Zagładą. “Kwestia Grecji rodzi pytanie nie o to, czy będziemy mieli do czynienia z restrukturyzacją długu, ale kiedy to się dokona i czy będzie zrobione właściwie, tzw. w sposób rynkowy czy niewłaściwie, jak miało to miejsce w Argentynie” – powiedział światowej sławy ekonomista Nouriel Roubini, podczas konferencji w Kazachstanie 15. kwietnia 2011 r.

Grecki dług publiczny w latach 1990-2010 / Forsal.pl
Deficyt budżetowy Grecji w latach 1990-2010 / Forsal.pl