Przasnyski: Warszawscy inwestorzy w kiepskich nastrojach

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
27 kwietnia 2011, 18:06
Roman Przasnyski, analityk Open Finance
Roman Przasnyski, analityk Open Finance/Inne
Zamiast kontynuacji wtorkowej zwyżki warszawskie indeksy w środę traciły na wartości. WIG20 z trudem obronił się przed spadkiem poniżej 2900 punktów.

W środę tylko przez pierwsze pół godziny handlu inwestorzy w Warszawie cieszyli się z niewielkiego wzrostu indeksów. WIG i WIG20 zaczęły dzień od zwyżek po 0,1 proc. Mimo niezłych nastrojów na europejskich parkietach, szybko znalazły się pod kreską. Jeszcze przed południem wskaźnik blue chipów ustanowił lokalne minimum na poziomie 2911 punktów, spadając o 0,5 proc. Trwające przez następnych kilka godzin mozolne odrabianie strat nie przyniosło sukcesu. WIG20 tylko na moment zbliżył się do okolic wtorkowego zamknięcia, po czym ponownie ruszył w dół.

Od rana kiepsko zachowywały się nasze spółki surowcowe. Akcje PKN Orlen traciły chwilami ponad 2 proc. Walory Lotosu aż tak dużej przecenie nie ulegały, jednak szły w dół o 0,6-0,8 proc. Taniejąca miedź powodowała, że papiery KGHM balansowały wokół poziomu wtorkowego zamknięcia. Po południu podaż przycisnęła akcje Pekao, które zniżkowały około 1 proc. Przez moment tyle samo traciły walory Telekomunikacji Polskiej.

Po asekuracyjnym początku notowań indeksy na głównych giełdach europejskich radziły sobie coraz lepiej. W Paryżu i Frankfurcie po południu zwyżka sięgała 0,8 proc. Jedynie londyński FTSE rósł o 0,4 proc., mimo zgodnych z oczekiwaniami danych makroekonomicznych. Brytyjska gospodarka wzrosła w pierwszym kwartale o 1,8 proc. Także pozostałe informacje nie przyniosły niespodzianek. Dynamika zamówień w europejskim przemyśle wyniosła w lutym 0,9 proc., podczas gdy spodziewano się ich wzrostu o 1 proc. W porównaniu do lutego ubiegłego roku były wyższe o 21,3 proc. Inflacja w Niemczech sięgnęła w kwietniu 2,6 proc. Inwestorzy na te dane nie reagowali. Kierowali się w swych decyzjach raczej zwyżkującymi notowaniami kontraktów na amerykańskie indeksy. Niejednoznacznych sygnałów dostarczyły dane zza oceanu. Zamówienia na dobra trwałego użytku wzrosły w marcu o 2,5 proc., podczas gdy liczono na ich zwyżkę o 2 proc. Jednak bez uwzględnienia środków transportu sytuacja nie wyglądała już tak optymistycznie. Wzrost sięgnął jedynie 1,3 proc., wobec oczekiwań na poziomie 1,8 proc. O 5,6 proc. zmniejszyła się liczba wniosków o kredyt hipoteczny.

Wzrost kosztów ubezpieczenia greckiego długu wyraźnie wpłynął na notowania w Atenach, gdzie indeks tracił ponad 2 proc. Po ponad 1 proc. w dół szły także wskaźniki w Stambule i Moskwie. Handel na Wall Street rozpoczął się od niewielkich wzrostów indeksów. Nastroje amerykańskich inwestorów stopniowo jednak się pogarszały. W ślad za tym topniała skala zwyżek w Europie. Najmocniej zareagował na to nieźle wcześniej trzymający się parkiet w Budapeszcie, tracąc ponad 1 proc. Także nasze wskaźniki pogłębiły skalę spadku. Ostatecznie indeks największych spółek zniżkował o 0,33 proc., WIG o 0,35 proc., a mWIG40 o 0,61 proc. Jedynie sWIG80 zwiększył swoją wartość o 0,24 proc. Obroty wyniosły 920 mln zł.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Open Finance
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj