Kuczyński: Sesja, której (jakby) nie było

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
31 maja 2011, 08:48
Piotr Kuczyński, główny analityk Xelion. Doradcy Finansowi
Piotr Kuczyński, główny analityk Xelion. Doradcy Finansowi/Forsal.pl
W poniedziałek w USA i w Wielkiej Brytanii było święto, a wtedy, bez inwestorów z dwóch największych centrów finansowych, rynki europejskie bardzo często po prostu wchodzą w marazm. Podobnie było i tym razem. Indeksy kosmetycznie rosły, ale dzień zakończył się neutralnie (absolutnie kosmetycznymi spadkami).

Nieco gorzej było na rynku walutowym, gdzie kurs EUR/USD spadał, ale spadek nie był duży. Była to raczej korekta dużego, piątkowego wzrostu realizowana pod wpływem weekendowych informacji z Grecji i o Grecji (dużo pogłosek, żadnych faktów).

W Polsce brak inwestorów z Wall Street i City też wpływał w poniedziałek na zachowanie rynków. Kursy walut stabilizowały się nieznacznie, zmieniając się wtedy, kiedy coś działo się na rynku EUR/USD. Dzień zakończyliśmy neutralnie. Kursy wzrosły w prawie nie zauważalny sposób. Na rynku akcji też panował spokój. WIG20 długo utrzymywał się w okolicy oporu, a na rynku nie widać było wielkiej chęci do handlu. Po południu indeks powoli pełzł na północ, ale naruszył opór i szybko zawrócił. Zakończenie dnia wzrostem WIG20 o 0,16 proc. na śladowym obrocie nie ma najmniejszego znaczenia.

Po sesji pojawił się Jean-Claude Juncker, szef grupy skupiającej ministrów finansów strefy euro (Eurogrupy) i zapowiedział, że do końca czerwca zadecyduje o nowej pomocy dla Grecji (naprawdę dziwny to jest powód do ekscytacji). Powiedział też, że Unia Europejska wyklucza „twardą restrukturyzację” greckiego zadłużenia. Poza tym Wall Street Journal napisał, że Niemcy zmiękczą swoje stanowisko odnośnie nowej pomocy dla Grecji. To wystarczyło do gwałtownego wzrostu kursu EUR/USD, co pociągnęło za sobą surowce i indeksy. Nie przeszkodziło to, że agencja ratingowa Moody’s zagroziła obniżeniem ratingu japońskiego długu, a produkcja przemysłowa w Japonii wzrosła jedynie o 1 procent (oczekiwano 2 proc.). Dosyć to dziwne powody do znakomitych nastrojów, ale myślę, że data (31 maja) wyjaśnia wszystko.

Dzisiaj jest ostatnie dzień miesiąca, co często sprzyja bykom. Jeśli nawet nie będzie sprzyjał ostatni dzień, to może sprzyjać początek czerwca. Przełomy miesiąca, szczególnie po miesiącu spadkowym, są bardzo często dobre dla byków, bo fundusze grają na zwyżki i odrobienie strat. Do sensownego wzrostu potrzebne są jednak choćby neutralne dane makro. To prawda, że ostatnio rynek złe dane lekceważy, ale po pierwsze zawsze może zdarzyć się dzień, kiedy gracze się wystraszą, a po drugie zawsze lepiej podnosić ceny akcji wtedy, kiedy fundamenty są zdrowe.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj