Kuczyński: Technika pomaga amerykańskim bykom

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
21 czerwca 2011, 09:17
Piotr Kuczyński, główny analityk Xelion. Doradcy Finansowi
Piotr Kuczyński, główny analityk Xelion. Doradcy Finansowi/Forsal.pl
W poniedziałek kalendarium w USA było puste, więc gracze koncentrowali się na wypowiedziach polityków w sprawie Grecji i na technice. Może nawet bardziej na technice niż na Grecji. Faktem jest też jednak, że Amerykanie zupełnie inaczej interpretowali to, co wydarzyło się podczas szczytu ministrów finansów strefy euro.

Europejczycy martwili się tym, że nie osiągnięto porozumienia w sprawie szybkiej wypłaty piątej transzy pomocy dla Grecji (12 mld) bez której Grecja w lipcu zbankrutuje. Amerykanie twierdzili, że takie przystawienie rewolweru do skroni greckim politykom (danie im 2 tygodni na przyjęcie oszczędnościowych regulacji) jest dobre, bo wymusi na nich odpowiednie działanie. O tym zresztą zapewniał premier Grecji. Czy tak się stanie to już inna bajka, ale rzeczywiście prawdopodobieństwo pozytywnego rozwoju sytuacji (jeśli chodzi o tę transzę) jest większe niż negatywnego.

Rynek akcji rozpoczął sesję od spadku indeksów, ale jak tylko indeks S&P 500 zbliżył się do średniej 200. sesyjnej to natychmiast odskoczył. Nie było w poniedziałek poważnych powodów do przełamania tej średniej, więc nic dziwnego, ze indeksy (wsparte zachowaniem rynku walutowego) rosły. Jak myślę czekanie na środowe posiedzenie FOMC też już bykom pomagało. W ostatniej godzinie niedźwiedzie usiłowały zepchnąć indeksy, ale były za słabe, co dodatkowo pomagało bykom. Zwyżki były co prawda niewielkie, ale jeśli we wtorek parlament grecki udzieli rządowi wotum zaufania to czekania na Fed powinno bykom pomagać.

GPW rozpoczęła poniedziałkową sesję jednoprocentowym spadkiem indeksów (podobnie jak inne indeksy europejskie). Nie było to nic nadzwyczajnego, bo TPSA notowana była bez dywidendy (1,5 zł/akcję), co odejmowało od WIG20 około pół procent wtedy, jeśli kurs TPSA nie zmieniał się w stosunku do nowego poziomu odniesienia. W oczekiwaniu na mocniejszy impuls po prostu zastygł w marazmie.

Niespodzianka przyszła podczas fixingu, który podwoił straty, przez co WIG20 spadł o 1,81 procent, mimo ze indeksy w USA rosły, a na innych giełdach europejskich zmniejszyły straty do kosmetycznych. Jak widać rzeczywiście ta poprzednia, olbrzymia siła naszego rynku wynikała z rozgrywek przed wygasaniem czerwcowej linii kontraktów. Do następnego dnia wygasanie zostało 3 miesiące, więc rynek może już zacząć odzwierciedlać to, co będzie się działo na świecie.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Xelion
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj