Kuczyński: Politycy szkodzą i pomagają rynkom

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
21 lipca 2011, 10:45
Piotr Kuczyński, główny analityk Xelion. Doradcy Finansowi
Piotr Kuczyński, główny analityk Xelion. Doradcy Finansowi/Forsal.pl
W USA spoglądano na to, co działo się w środę w Europie, ale niespecjalnie się tym przejmowano. Tam wypowiedzi polityków przed czwartkowym szczytem mnożyły się jak króliki. Generalnie w każdej znaleźć można było przesłanie: szczyt musi zakończyć się propozycjami akceptowalnymi przez rynki finansowe i nie doprowadzającymi do selektywnej niewypłacalności Grecji. Dowiedzieliśmy się też, że w środę dojdzie do spotkania Kanclerz Angeli Merkel z prezydentem Nicolasem Sarkozy, co też pomagało rynkom europejskim.

Amerykańscy politycy znowu jednak szkodzili rynkom. Wtorkowy plan senatorskiej „Grupy sześciu” (ograniczenie deficytu, co miało pomóc w podniesieniu limitu zadłużenia) został oceniony jako taki, w którym za mało jest szczegółów. Sprzeciwiało mu się też wielu Republikanów. Można powiedzieć, że wróciliśmy prawie do punktu wyjścia. Istotne było to, że (jak powiedział rzecznik Białego Domu) prezydent Obama zgodzi się na krótkotrwałe podniesienie limitu, jeśli potrzebny będzie czas dla wypracowania docelowego porozumienia. W zasadzie można być na sto procent pewnym, że jeśli ugody nie będzie to plan B pozwoli termin 2 sierpnia przesunąć tak, żeby nie było obniżenia ratingu.

Na rynku akcji reagowano na raporty kwartalne spółek. Po sesji wtorkowej doskonałe wyniki opublikował Apple, ale nie popisał się Yahoo. Apple powinien być bardziej istotny, ale jednak NASDAQ był słaby. Niepewność wynikająca z gierek amerykańskich polityków i czekania na europejski szczyt hamowało popyt. Dlatego też S&P 500 krążył wokół poziomu wtorkowego zamknięcia, a NASDAQ nieznacznie tracił. Końcówka była słaba. Indeksy osunęły się kończąc dzień „na czerwono”. Były to jednak niewielkie spadki. Można powiedzieć, ze przeważyła ostrożność, a obraz techniczny nie zmienił się i jest nadal „byczy”.

GPW w środę znowu (podobnie jak we wtorek) rozpoczęła sesję od umiarkowanego wzrostu i znowu rynek wszedł w marazm połączony z lekkim osuwaniem. Po ostatnich, bardzo słabych sesjach, takie zachowanie nie napawało optymizmem. Widać było jak nasz rynek nurkuje przy osłabieniu pojawiającym się na innych giełdach europejskich i nie bardzo chce rosnąć, kiedy na nich powraca optymizm. Po prostu po tym osunięciu zapanowała stabilizacja i nic się już nie wydarzyło. WIG20 wzrósł o 0,46 proc., co w niczym nie zmieniło „niedźwiedziego” obrazu rynku.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Xelion
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj