Pierre Omidyar, szef eBay'a: O kupnie decyduje impuls

Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
26 października 2011, 09:00
Internetowe zakupy dotknęła mobilna rewolucja – teraz kupuje się i sprzedaje podczas jazdy do pracy, szkolnej przerwy czy w trakcie lunchu w firmie. Ten trend próbuje wykorzystać szef eBay'a Pierre Omidyar.

– Mamy na swoim koncie kolejny doskonały kwartał pod względem wyników finansowych. Nasz zysk wyniósł 490,5 mln dol., z kolei przychody wzrosły aż o 32 proc. i wyniosły równe 3 mld dol. – poinformował właśnie eBay. Po uważniejszym przyjrzeniu się wynikom firmy z kalifornijskiego San Jose za trzeci kwartał okazuje się, że tym, co napędza eBay, są zakupy robione za pomocą smartfonów i tabletów. Przedsiębiorstwo Omidyara szacuje, że w tym roku wartość towarów kupionych i sprzedanych na portalu za pomocą urządzeń mobilnych przekroczy 5 mld dol., zaś przez mobilną wersję systemu płatności PayPal przepłynie ponad 3,5 mld dol.

– Nie możemy pozwolić sobie na zignorowanie tego trendu. Musimy jeszcze bardziej dostosować firmę do wymagań tego rynku, który w błyskawicznym tempie zmienia sieć – przekonuje Omidyar. O ile jeszcze kilka lat temu internetowe zakupy, także na portalach aukcyjnych, robiło się z pełną rozwagą, przez długie tygodnie wypatrując najlepszych okazji i ostrożnie wydając pieniądze, dziś e-handlem rządzi impuls. Kupuje się najczęściej pod wpływem chwili i emocji. W biegu. I właśnie nacisk na zachęcenie i umożliwienie takich szybkich zakupów ma jeszcze bardziej położyć eBay.

Pohandlujmy w sieci

Omidyar nie zdradził żadnych szczegółów, by nie przechwyciła ich konkurencja. Ale w ciemno można założyć, że 44-letni urodzony w Iranie biznesmen (zanim jego rodzice przybyli do USA, mieszkał przez kilka lat we Francji) przygotuje rewolucyjne rozwiązania. Zna bowiem internetowy rynek od podszewki.

W 1991 r., po ukończeniu studiów informatycznych na Tufts University koło Bostonu, wraz z trzema kolegami założył firmę Ink Development, która zajmowała się tworzeniem środowiska pracy dla pen-computing systems, czyli dla użytkowników komputerów preferujących tablety i piórka zamiast myszek i klawiatur. Nie odnieśli sukcesu, ale inny ich pomysł – strona przeznaczona dla handlujących w sieci – wzbudziła zainteresowanie. Projekt był na tyle ciekawy, że spółkę przejął Microsoft i... tak zakończyła swój żywot.

W 1994 r. Omidyar przeniósł się ze Wschodniego Wybrzeża do Kalifornii i dołączył do firmy General Magic, w której projektował strony internetowe. Rok później zrealizował pomysł, który uczynił go miliarderem. Natchnieniem była narzeczona, która lubiła robić zakupy w internecie, ale brakowało jej miejsca w sieci, w którym mogłaby się wymieniać rzeczami z innymi. Suszyła więc swojemu chłopakowi głowę, by taki portal stworzył. Przez rok się wzbraniał, w końcu nie wytrzymał jej gadania. Przez dwa dni pisał kod dla portalu aukcyjnego i uruchomił go po południu 4 września 1995 r. Jedną z pierwszych rzeczy, jaka została sprzedana na AuctionWeb, był zepsuty wskaźnik laserowy. Omidyar był tak tym zdziwiony, że napisał do nabywcy e-mail z pytaniem, czy na pewno chciał kupić niedziałającą rzecz. „Jak najbardziej, jestem kolekcjonerem zepsutych wskaźników laserowych” – brzmiała odpowiedź.

Co się dzieje na Hawajach?

Sukces portalu przeszedł najśmielsze oczekiwania. W 1996 r. na AuctionWeb przeprowadzono 250 tys. aukcji, rok później już 2 mln. W tym samym roku portal zmienił nazwę. Początkowo Omidyar planował ochrzczenie go mianem Echobay, ale ponieważ uprzedziła go firma wydobywcza Echo Bay Mines, zdecydował się na eBay. I błyskawicznie stał się miliarderem. Dziś magazyn „Forbes” wycenia jego majątek na ponad 5,2 mld dol.

Jego najnowszym pomysłem jest próba ożywienia lokalnej prasy i uczynienia jej dochodową. Na Hawajach, gdzie obecnie mieszka, uruchomił projekt Peer News, który wydaje od maja ubiegłego roku gazetę.

„Honolulu Civil Beat” jest dostępna tylko w internecie. Nie ma w niej reklam, utrzymuje się wyłącznie z abonamentu – 19,99 dol. za miesiąc. Główny atut: opisuje tylko sprawy dotyczące Hawajów. Zajmuje się nimi pięciu etatowych reporterów. Aby przyciągnąć ludzi, rozbudowano sekcję kontaktu z czytelnikami. Mogą pisać własne artykuły, dyskutować ze sobą na forum. – Ale najważniejsze jest to, że uniezależniliśmy się od reklamodawców. To oznacza, że jesteśmy wolni od nacisków, a tym samym zyskujemy w oczach czytelników. Po prostu nam wierzą – mówi Omidyar. Gazeta ma już na swoim koncie pierwszy głośny sukces: ujawniła zarobki państwowych urzędników, co wywołało w tym stanie prawdziwą burzę.

1,8 tys. dol. towarami o takiej wartości handluje się w portalu w każdej sekundzie

4,9 mln dol. kosztowała najdroższa rzecz sprzedana w portalu: mały odrzutowiec

97,2 mln tylu aktywnych użytkowników ma obecnie eBay

1,8 mld dol. wyniósł zysk firmy w 2010 r.

5 mld dol. to szacunkowa wartość towarów kupionych i sprzedanych w portalu za pomocą urządzeń mobilnych w 2011 r.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj