Zajączkowski: Giełdy na barani skok

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
3 stycznia 2012, 18:24
Widok na centrum Frankfurtu, stolicy finansowej Niemiec.
Widok na centrum Frankfurty, stolicy finansowej Niemiec./ShutterStock
Parafrazując znane powiedzenie „na Nowy Rok – dnia na barani skok”, otrzymamy - wzrost giełd na barani skok. Główne światowe parkiety ruszyły dopiero dziś i potwierdziły wczorajszy, nieśmiały, przy nieznacznych obrotach, ruch w górę mniej istotnych rynków, takich jak Frankfurt, czy Paryż. Po dwóch dniach notowań w 2012 r. WIG20 zyskuje 2,8 proc.

Wprawdzie na dzisiejszej sesji zmiana indeksu to tylko + 0,5 proc, to jednak udało się wyjść z korekcyjnego minusa na początku sesji, by wyjść nad kreskę w połowie dnia, a nawet pokonać, choć symbolicznie poziom 2200 pkt. O ile wczoraj obrót był znikomy, wolumen 20-tki to było zaledwie 302 mln. zł, który został „wykręcony” głównie przez KGHM, to dzisiejsze 712 mln. wygląda całkiem imponująco. Jest to największy obrót od 11 sesji. Wygląda na to, że skończył się okres świątecznego marazmu, a inwestorzy przystąpili do zakupów.

We wzrostach pomogły nieco publikowane dane makro, które okazały się nieco lepsze od oczekiwań. Bezrobocie w Niemczech jest na rekordowo niskim poziomie od zjednoczenia kraju, czyli od kilkunastu lat. Bardzo dobrze, przy znacznie niższej stopie renotowności, sprzedały się obligacje belgijskie. Wydaje się ponadto, że doszło do przesilenia negatywnego nastroju na rynkach związanego z kryzysem w strefie euro. Wspólna waluta zyskała dziś w stosunku do dolara aż prawie 1 proc. (dane z godz. 18:00). Ostro rosły surowce: ropa – 3,3 proc, miedź – 2,6 proc, srebro – 4,8 proc.

Tak silne ruchy wydają się być odwróceniem trendów spadkowych na poszczególnych surowcach. Przez ostatnie kilka tygodni widzieliśmy ucieczkę aktywów do bezpiecznej przystani, jaką inwestorzy upatrzyli sobie w dolarze. Wygląda na to, że doszło do przesilenia. Strefa euro, której wróżono upadek do 9 grudnia jeśli nie dojdzie do zasadniczych decyzji, jak widać nie upadła. Do kluczowych decyzji nie doszło poza jedną – ECB w końcówce grudnia udzielił bankom pożyczek pod zastaw obligacji greckich, włoskich itd. za kwotę ok. 0,5 biliona euro. Choć większość tej kwoty wróciła natychmiast na rachunek ECB, to zapewniło jednak płynność w sektorze bankowym, a w miarę czasu, kiedy wróci zaufanie, pieniądze trafią na rynek.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dom Maklerski BOŚ
Tematy: giełda
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj