Anonymous zaatakowali strony brytyjskiego resortu spraw wewnętrznych

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
8 kwietnia 2012, 01:36
Demonstranci Anonymous a maskach Guya Fawkesa, Haga, Haolandia, fot.  Rob Kints / Shutterstock.com
Demonstranci Anonymous a maskach Guya Fawkesa, Haga, Haolandia, fot. Rob Kints / Shutterstock.com /ShutterStock
Grupa hakerów występująca pod szyldem Anonymous przyznała się do zaatakowania w sobotę wieczorem stron internetowych brytyjskiego Home Office, odpowiednika polskiego MSW. Twierdzi, że zrobiła to w geście protestu wobec planów zaostrzenia kontroli w internecie.

Strony Home Office są niedostępne. W opublikowanym komunikacie resort tłumaczy to "dużą liczbą wejść", co może oznaczać, że ataku dokonano w formie DDoS (distributed denial of service). Atak DDoS polega na wysyłaniu dużej liczby żądań wejścia na konkretną stronę, co powoduje przeciążenie serwerów. Home Office zapewniło, że na bieżąco monitoruje sytuację.

W wiadomości na portalu Tweeter, podpisanej przez hakerów, podano, że atak na strony Home Office był formą protestu przeciw "drakońskim propozycjom inwigilacji".

W ostatnim czasie resort ogłosił plany zmian ustawodawczych, które umożliwiałyby mu śledzenie stron internetowych odwiedzanych przez każdego obywatela oraz gwarantowałyby dostęp do jego e-maili, choć bez ujawniania treści. Agencje wywiadu, a także, jak się oczekuje, inne instytucje państwa, np. policja, po raz pierwszy zyskałyby możliwość wglądu w komunikację elektroniczną prowadzoną w czasie rzeczywistym.

Obecnie brytyjscy właściciele serwerów i operatorzy telefonii komórkowej zgodnie z przepisami UE muszą przechowywać zapisy rozmów telefonicznych i odwiedzanych stron przez rok. Wymóg ten nie dotyczy Skype'a (programu, który pozwala na prowadzenie rozmów telefonicznych przez internet) ani portali społecznościowych. Po wejściu nowych przepisów w życie Home Office musiałby przechowywać zapisy komunikacji elektronicznej przez co najmniej dwa lata.

Oficjalnie plany uzasadnia się walką z terroryzmem i chęcią nadążenia za zmianami technologicznymi. Pod wpływem protestów rząd mówi obecnie o "projekcie ustawy", a nie jak wcześniej o ustawie, jednak wciąż zamierza przedstawić propozycję zmian na najbliższej sesji parlamentu.

Przed kilkoma dniami grupa Anonymous przyznała się do włamania się na blisko 500 stron w Chinach, należących w większości do władz. Atak określono jako protest przeciwko ścisłej kontroli, jaką rząd w Pekinie sprawuje nad życiem prywatnym obywateli.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Tematy: media
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj