O tym, jak MSW wystraszyło się Anonymusa

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
22 kwietnia 2012, 09:52
Protesty przeciwko ACTA w Rumunii
Protesty przeciwko ACTA w Rumunii/ShutterStock
Stratę 100 mln zł może oznaczać decyzja ministra spraw wewnętrznych Jacka Cichockiego o wycofaniu się policji z udziału w unijnym projekcie INDECT – dowiedział się DGP. Miał on wspomagać zwalczanie przestępczości m.in. w internecie.

Informacja o rezygnacji z trwającego od czterech lat projektu, w którym bierze udział 11 wyższych uczelni, cztery prywatne firmy oraz polska i irlandzka policja, pojawiła się w ostatni piątek. – Minister przeanalizował sprawę wraz z komendantem głównym policji Markiem Działoszyńskim. Uznali, że dysponujemy wystarczającymi środkami, aby zwalczać przestępczość i jej zapobiegać – wyjaśnia rzecznik resortu Małgorzata Woźniak.

Informacja zaskoczyła naukowców z krakowskiej Akademii Górniczo-Hutniczej, która jest liderem tego naukowego konsorcjum, a także samych policjantów. – To bodaj największy projekt badawczy, który jest bardzo dobrze oceniany w Europie. Jesteśmy wręcz zszokowani. Trudno przewidzieć wszystkie konsekwencje tej decyzji – mówi Tomasz Szmuc, prorektor krakowskiej uczelni.

Według naszych informacji raczej nie uda się w Brukseli rozliczyć projektu, na który przeznaczyła ona w 2009 roku 15 milionów euro. Zgodnie z zasadami do tej kwoty trzeba będzie doliczyć odsetki oraz zwrócić na rachunek ministerstwa nauki 25 proc. krajowego wkładu.

– Nas nikt o zdanie nie pytał – irytują się policjancji, którzy na bieżąco pracowali z naukowcami. – Wiele projektów prowadzonych w MSW pochłania miliony złotych i nie ma z nich żadnej korzyści. Tu była ogromna szansa na sukces – komentuje jeden z nich.

Sam projekt od kilku miesięcy budzi jednak kontrowersje wśród internautów, a słynna grupa Anonymus zapowiedziała, że będzie go zwalczać. – Dotąd grupa Anonymus jakoś nam nie zagroziła. Ale ciosu nożem w plecy nie spodziewaliśmy się od ministra spraw wewnętrznych, dla którego pracowaliśmy – napisał w mailu jeden z naukowców.

Jakie obawy budzi INDECT? Podejrzenie, że posłuży do wcielenia orwellowskiej wizji społeczeństwa totalnie inwigilowanego. Składa się z kilku modułów, które np. pozwalają automatycznie analizować obraz i dźwięk zbierany przez kamery i mikrofony rozmieszczone w miastach. Algorytmy systemu wyłapywałyby podejrzane sytuacje, np. walizkę porzuconą na dworcu lub kłótnię z przekleństwami na ulicy. – To odwieczny problem związany z wykorzystaniem narzędzi. Czasem policjanci niewłaściwie wykorzystują broń, ale nikt nie postuluje odebrania jej wszystkim funkcjonariuszom – mówi prof. Szmuc.

W powszechnej opinii osób zaangażowanych w projekt minister przestraszył się, że INDECT wywoła takie same protesty jak wcześniej ACTA i dlatego podjął decyzję o wycofaniu policji. – Ale zrobił to po czterech latach, na finiszu. W efekcie stracimy pieniądze, naukowców, a i tak za kilka lat policja za grube pieniądze kupi podobny system. Od izraelskiej lub amerykańskiej firmy – komentuje jeden z naszych rozmówców.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj