Większego natężenia negatywnych impulsów trudno było się spodziewać, choć w zanadrzu niedźwiedzie mają jeszcze groźbę rozpadu strefy euro i amerykański fiskalny klif. Wszystko wskazuje na to, że ten zestaw da im co najmniej kilkudniową przewagę. Spadki powstrzymać może zbliżający się koniec kwartału, co powinno skłonić inwestorów instytucjonalnych do podtrzymania notowań, ale na dłuższą metę korekty nie powstrzyma.

Negatywny sygnał, który we wtorek wysłały amerykańskie indeksy, rozlał się błyskawicznie na pozostałe rynki. W środę został dodatkowo wzmocniony przez niepokojące wieści z Hiszpanii i Grecji, gdzie napięcie społeczne i opór przeciw koniecznym reformom coraz bardziej się nasila. To zaś utrudnia i tak już niełatwe negocjacje z międzynarodowymi instytucjami finansowymi i stawia pod znakiem zapytania ewentualną pomoc Europejskiego Banku Centralnego i europejskich funduszy ratunkowych.

Warszawska giełda na tle pozostałych parkietów prezentowała się w środę stosunkowo dobrze. Indeks największych spółek rozpoczął dzień od spadku o niecałe 1,2 proc. i przez większą część dnia bronił się przed pogłębieniem przeceny, mimo bardzo niesprzyjających warunków zewnętrznych. Jak zaklęty trzymał się okolic 2355 punktów i niedźwiedzie nie były w stanie uszczknąć więcej niż 10 punktów.

W gronie blue chips silne spadki kontynuowały papiery Lotosu. Po wtorkowym spadku o prawie 1,4 proc., w środę chwilami zniżkowały o ponad 3 proc. Nieco ponad 2 proc. przecenie ulegały walory Pekao. Pod koniec dnia zniża sięgała już 3 proc. W przypadku pozostałych spółek spadki nie były tak dramatyczne. Na niewielkim plusie lub w okolicach wtorkowego zamknięcia trzymały się akcje Asseco, Bogdanki, PKN Orlen i Tauronu. Na szerokim rynku uwagę zwracały 24 proc. skok notowań walorów PBG oraz ponad 8 proc. zwyżka walorów Polimexu. W przypadku tej drugiej firmy to efekt informacji o tym, że kontrolowany przez Romana Karkosika Impexmetal zwiększył zaangażowanie w budowlanej firmie do 6,56 proc.

Indeks w Paryżu na otwarciu zniżkował o 1,2 proc., a w ciągu dnia skala spadku zwiększyła się do ponad 2 proc. DAX po początkowej stracie sięgającej 0,9 proc., po południu szedł w dół nawet o 1,9 proc. Londyński FTSE zachowywał się nieco lepiej, zniżkując o 1,5 proc. Liderem spadków był tracący ponad 3,5 proc. wskaźnik w Madrycie. Na drugim miejscu znajdowały się spadające po 3 proc. moskiewski RTS oraz wskaźnik w Mediolanie. Indeks w Atenach zniżkował o zaledwie 0,5 proc., a chwilami był nawet nad kreską.

Reklama

Po neutralnym początku handlu na Wall Street, przewagę zaczęły zdobywać niedźwiedzie. To pogorszyło i tak już fatalne nastroje na naszym kontynencie. W Paryżu spadek przekraczał 2,5 proc., a DAX zniżkował o 2 proc.

Na pół godziny przed końcem sesji WIG20 tracił 1,3 proc., WIG spadał o 1,1 proc., a wskaźniki małych i średnich spółek szły w dół po 0,5-0,7 proc.