Początek piątkowej sesji w Warszawie był niezbyt przyjemny dla posiadaczy akcji. WIG20 na otwarciu tracił niemal 0,9 proc., a wskaźnik szerokiego rynku zniżkował o 0,5 proc. Jedynie indeks średnich spółek zyskiwał 0,7 proc. On także wkrótce po rozpoczęciu handlu znalazł się pod kreską, choć zniżkował znacznie mniej niż powstałe indeksy. Przez większą część dnia zmiany na naszym parkiecie były niewielkie. WIG20 poruszał się w bardzo wąskim przedziale 2303-2309 punktów. Dopiero zaskakująco dobre dane dotyczące amerykańskiej gospodarki pozwoliły bykom na odrobienie sporej części porannych strat. O wyjście na plus nie było jednak łatwo.
W pierwszej fazie sesji liderem spadków w gronie największych spółek były zniżkujące o 3 proc. akcje TVN oraz spadające po około 2 proc. papiery GTC i Kernela. W dół szły także te najmocniej wpływające na wartość indeksu. Walory KGHM, PKN Orlen, JSW i PZU zniżkowały przed południem po około 1,5 proc. W ciągu dnia inwestorzy radykalnie zmienili podejście do walorów TVN. Po południu zwyżkowały one o ponad 1 proc. Podobnie było w przypadku PKN Orlen, które po porannej przecenie zyskiwały później prawie 1 proc. Drugi dzień z rzędu mocno zyskiwały akcje Lotosu. W piątek rosły momentami o prawie 3 proc.

Na głównych giełdach europejskich pierwsza część sesji przebiegała według scenariusza podobnego do tego, który obserwowaliśmy w Warszawie. Indeks w Paryżu rozpoczął od spadku o 0,7 proc., a DAX tracił 0,4 proc. Do godziny 14.00 niewiele się działo. Żadna ze stron rynku nie decydowała się na przeprowadzenie poważniejszej akcji przed publikacją danych zza oceanu. Te zaś okazały się zaskakująco dobre. Oczekiwano, że amerykańska gospodarka w trzecim kwartale zanotowała wzrost o 1,9 proc. Takie szacunki, po zwyżce o 1,3 proc. w drugim kwartale, wydawały się mocno optymistyczne. Rzeczywistość była jeszcze bardziej różowa. PKB wzrósł o 2 proc.

Reakcja inwestorów mogła być tylko jedna. Nastąpiła radykalna poprawa nastrojów i indeksy poszły w górę. CAC40 i DAX znalazły się błyskawicznie po 0,5-0,6 proc. nad kreską. Optymizm nie był jednak ani zbyt trwały, ani powszechny. Nie było go widać na giełdzie w Londynie, gdzie FTSE jedynie nieznacznie zmniejszył skalę spadku. Podobnie było na parkietach naszego regionu.

Mała konsternacja zapanowała, gdy notowania na Wall Street rozpoczęły się od niewielkiej zniżki. W pierwszych godzinach handlu za oceanem sytuacja była dość zmienna. Indeksy raz wychodziły nad kreskę, by po znów chwili znaleźć się na minusie. Dobre wrażenie po danych dotyczących tempa wzrostu gospodarki zostało w części osłabione przez nieco niższy niż się spodziewano odczyt wskaźnika nastrojów konsumentów. Wzrósł on z 78,3 do 82,6 punktu, jednak spodziewano się jego zwyżki do 83 punktów.

Na godzinę przed końcem sesji główne indeksy naszego parkietu zniżkowały zgodnie po około 0,3 proc.