Mamy marcowy biuletyn statystyczny. Można zatem podsumować sytuację w polskiej gospodarce w lutym, porównując dynamiki r/r (w lutym 2013 był o jeden dzień roboczy mniej):
  • produkcja przemysłu: spadek o 2,4 procent
  • nowe zamówienia w przemyśle: spadek o 23 procent
  • nowe zamówienia eksportowe w przemyśle: spadek o 10,5 procent
  • produkcja budowlano-montażowa: spadek 0 12,2 procent
  • pozwolenia na budowę nowych mieszkań: spadek o 24,1 procent
  • przewozy ładunków: spadek 0 1,3 procent
  • sprzedaż detaliczna (realnie): spadek o 1,3 procent
  • zatrudnienie: spadek o 0,8 procent
  • dochody podatkowe (sty-luty): spadek o 8 procent
  • silny spadek wszystkich wyrównanych sezonowo wskaźników koniunktury, poziom teraz (i rok temu): przemysł -7,2 (-1,3), budownictwo: -31,1 (-16,6), handel detaliczny: -10 (-3,8), transport: -7,9 (-6,6), hotele i gastronomia:-5,8 (-0,6), finanse 22,7 (29,2), obsługa rynku nieruchomości: -2,2 (3,0).

Są dwa wzrosty:

  • bezrobocie: o jeden punkt procentowy z 13,4 do 14,4 procent.
  • place realne: o 2,4 procent (wzrost zawyżony przez wypłatę wysokich premii w górnictwie, w pozostałych sektorach mizeria)

Tak jak przewidywałem od dłuższego czasu polska gospodarka stacza się w recesję, a wczorajsze dane ze strefy euro pokazują, że już niedługo polski eksport też zacznie słabnąć. Więc to “magiczne” ożywienie które miało nastąpić w połowie roku będzie przez prognozujących odsuwane w czasie, na koniec roku, potem na 2014, ….

Teraz czas na ruchy ministra Sami Wiecie Którego. Podtrzymuję moją prognozę, rozjedzie OFE jak walec żabę, a potem solidnie osłabi złotego. I jeżeli to się uda, to kto wie, może w 2014 roku faktycznie pojawi się ożywienie. Ale jak złoty pozostanie mocny, a strefa euro pozostanie w recesji, to my też zaliczymy solidną dwuletnią recesję i silny wzrost bezrobocia. W takim scenariuszu popularność PO spadnie dramatycznie, więc minister Sami Wiecie Który, odpowiedzialny za słupki poparcie musi zacząć działać. Już nie da się zwalić winy na PiS za recesję w 2013 roku.

Tekst pochodzi z bloga prof. Rybińskiego