Niemieckie firmy patrzą na Wschód w poszukiwaniu taniej i wykwalifikowanej siły roboczej. Do tej pory to Polska pełniła funkcję fabryki RFN. Teraz część tortu ma szansę przejąć Ukraina, z którą Unia Europejska tej jesieni podpisze najpewniej umowę stowarzyszeniową i o pogłębionej strefie wolnego handlu.

>>> Czytaj też: Niemiecki boom inwestycyjny w Polsce. Naszym atutem jest siła robocza

Wciąż słaba infrastruktura, korupcja i niejasne przepisy – wszystko to powinno zniechęcać zagraniczne firmy do inwestowania. Jednak dla Klingsporu z niemieckiego Haigeru to żaden argument. Już w 2011 r. firma rozpoczęła produkcję w małej wiosce w pobliżu polsko-ukraińskiej granicy. Teraz zapadła decyzja o rozbudowie fabryki. Firma od marca 2014 r. będzie produkować tam tarcze diamentowe. Zatrudnienie ma się zwiększyć z obecnych 300 do 600–800 osób.

Klingspor specjalizuje się w technologii wyrobów ściernych i działa w 36 krajach. W polskich zakładach w Kozach i Bielsku-Białej, gdzie znajduje się także centrum logistyczne, zatrudnia 900 osób. Gdy jednak kilka lat temu rozważano budowę kolejnej fabryki, zarząd uznał, że „Polska już nie jest sexy”, jak lakonicznie stwierdza Roland Kaschny, dyrektor zarządzający Klingsporu na Ukrainie. Kaschny wskazuje na stosunkowo wysokie koszty pracy w Polsce w porównaniu z Ukrainą, gdzie jego pracownicy na produkcji zarabiają 200–300 euro netto. W firmie nie działa niezależny związek zawodowy, tylko osamotniony rzecznik pracowników. – Nie tylko koszty pracy są niższe, także prąd jest o połowę tańszy niż w Polsce – twierdzi Kaschny.

>>> Czytaj też: Hausner: Polacy muszą przestać być tanią siłą roboczą

Niemcy dla Ukrainy to trzeci co do wielkości partner gospodarczy. Firmy z RFN zainwestowały od 1994 r. ok. 7 mld euro (w Polsce: 20 mld euro), kapitał niemiecki zaangażowany jest w ponad 1200 przedsiębiorstwach.

Dyrektor Kaschny nie może się doczekać podpisania przez Ukrainę i UE umowy o wolnym handlu. – Nie będziemy wtedy musieli płacić cła, zniknie nakaz wymiany 50 proc. dewiz na ukraińską hrywnę. Chcemy, by Ukraina stała się dla nas najtańszym rynkiem produkcyjnym w Europie – mówi Kaschny.

Nazwa miejsca siedziby Klingsporu na Ukrainie jest symboliczna. To miasto Veliky Most, czyli wielki most. Na Wschód.