Buffet tłumaczy, że najlepsze inwestycje przynoszą długoterminowe zyski. Jako przykład podaje zakup farmy w Nebrasce w 1986 r. i nieruchomości w pobliżu New York University w 1993 r. Obu zakupów dokonał po gwałtownych spadkach cen i z obu jest bardzo zadowolony. „Dochód zarówno z farmy jak i z nieruchomości przy NYU prawdopodobnie wzrośnie w ciągu najbliższych dekad” – wyjaśnia Buffet. „Chociaż zysk nie będzie bardzo wysoki, obie inwestycje będą porządnym i zadowalającym składnikiem majątku do końca mojego życia, a potem moich dzieci i wnuków.” 

Warren Buffet pisze w liście, że opowiada te historie, by przedstawić podstawowe zasady inwestowania. Oto one:

1. Nie trzeba być ekspertem, by uzyskać zadowalające zwroty z inwestycji. Ale jeśli się nie jest, trzeba rozumieć swoje ograniczenia. Gdy ktoś obiecuje szybkie zyski, trzeba szybko powiedzieć „nie”.

2. Ważna jest przyszła efektywność inwestycji. Jeśli trudno jest określić w przybliżeniu przyszłe zyski, lepiej o tym zapomnieć. Nie trzeba być wszechwiedzącym – wystarczy rozumieć, co się samemu robi.

3. Jeśli jednak ktoś się koncentruje na przyszłych zmianach ceny analizowanego zakupu, to jest spekulantem. Nie ma w tym nic złego. Jednak Warren Buffet przyznaje, że jemu samemu nie wychodzi to najlepiej i sceptycznie odnosi się do twierdzeń innych, że potrafią to robić na dłuższą metę. Fakt, że coś zyskiwało na wartości w ostatnich latach nie jest jeszcze powodem, by to kupować.

4. Buffet zaznacza, że w swoich inwestycjach myślał o tym, co one wygenerują, a nie o ich bieżących wycenach. Wygrywają ci, którzy koncentrują się na boisku, a nie patrzą tylko na tablicę wyników.

5. Formułowanie opinii o sytuacji makroekonomicznej i słuchanie prognoz makroekonomicznych oraz rynkowych to strata czasu. To wręcz niebezpieczne, bo może przesłonić obraz tego, co naprawdę ważne.

>>> O tym, jak jedni autorzy genialnych pomysłów robili na nich fortunę, a drudzy dawali zarobić konkurencji: Od genialnego pomysłu do fortuny, czyli jak zostać milionerem