Ławrow: Rosja nie zamierza brać udziału ani w „wyścigu zbrojeń”, ani w „wojnie na sankcje”

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
28 września 2014, 18:36
- Zachód nie pozbył się myślenia kategoriami zimnej wojny - powiedział Ławrow, którego zdaniem oskarżenia Waszyngtonu wobec Rosji opierają się na niesprawdzonych danych, a w stosunkach USA i Moskwy konieczny jest powtórny reset. Obama nazwał wcześniej Rosję „jednym z najpoważniejszych zagrożeń dla świata”.

Rosja nie chce psuć kontaktów ze Stanami Zjednoczonymi. Takie zapewnienie w wywiadzie dla rosyjskiej telewizji złożył szef rosyjskiej dyplomacji Siergiej Ławrow. Dyplomata stwierdził, że jego kraj nie zamierza brać udziału, ani w „wyścigu zbrojeń”, ani w „wojnie na sankcje”.

W opinii Siergieja Ławrowa, wszystkie oskarżenia jakie Waszyngton rzuca wobec Rosji, opierają się na niesprawdzonych danych. Dyplomata jest przekonany, że jego koledzy z krajów Unii Europejskiej i Stanów Zjednoczonych już sami są zmęczeni obecną linią polityczną, według której „wszystkiemu jest winna Rosja, a kryzys ukraiński to dzieło Moskwy”. - Zachód nie pozbył się myślenia kategoriami zimnej wojny - twierdzi szef rosyjskiego MSZ.

Ławrow, kolejny raz skrytykował Baracka Obamę, który nazwał Rosję „jednym z najpoważniejszych zagrożeń dla świata”. - To są wypowiedzi, które nie mieszczą się w żadnych ramach i przekraczają granicę pojmowania dobra i zła - cytują szefa dyplomacji rosyjskie media. W opinii rosyjskiego ministra, w stosunkach Moskwy z Waszyngtonem konieczny jest powtórny „reset”. Ławrow dodał, że "na razie dialog między Rosją i Stanami Zjednoczonymi wciąż trwa, a Rosja jest zainteresowana normalizacją stosunków”. Zauważył też, że to nie jego kraj psuje te kontakty.

>>> Czytaj też: Czy rosyjski Glonass dorówna amerykańskiemu GPS? Satelita "Płomień" trafił na orbitę

Mimo deklaracji Ławrowa Rosja nadal zwiększa swoją obecność na północy Krymu

Mimo trzeciego już zawieszenia broni na wschodzie Ukrainy nadal trwa ostrzał pozycji ukraińskich wojsk. Jakoby prowadzą je samodzielne grupy separatystów.
"Tradycyjnie" ostrzeliwane jest donieckie lotnisko oraz okolice miast Debalcewo, Mariupol i Szczastia. Rzecznik Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Andrij Łysenko podkreśla, że za ostrzał odpowiadają samodzielnie działające uzbrojone bojówki, które nie podporządkowują się żadnej władzy. Sprawą zajmuje się wspólna grupa, w skład której wchodzą rosyjscy i ukraińscy wojskowi oraz przedstawiciele OBWE.

Minionej doby nie zanotowano strat wśród wojskowych. Zginęło jednak 2 cywilów, a 3 zostało rannych. Na zdobytych przez siebie terytoriach, między innymi, w Stachanowie separatyści zaczęli niszczyć ukraińską symbolikę i literaturę w szkołach. Mają tam być przywiezione podręczniki z Rosji.

Rada Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony informuje też, że Rosja nadal zwiększa swoją obecność na północy Krymu przy granicy z obwodem chersońskim.

>>> Czytaj też: Czy Ukraina wycofa się z porozumienia z Gazpromem? Jest warte 7 mld euro, Europa czeka

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: IAR
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj