Nowy tydzień na rynku głównej pary walutowej rozpoczynamy przy poziomie 1,24 USD, a na rynku krajowym w okolicach 4,20 dla EURPLN.

W ostatnich dniach najważniejszymi wydarzeniami mającymi mocne przełożenie na wyceny walut były publikacja minutes z październikowego posiedzenia amerykańskiej Rezerwy Federalnej oraz raporty dot. europejskich indeksów aktywności dla przemysłu i usług. Lekko rozczarowujący w ocenie rynku gołębi wydźwięk protokołu Fed pozwolił na umocnienie euro wobec dolara do poziomu blisko 1,26. Nawet bardzo słabe dane gospodarcze (w tym spadek PMI przemysłu Niemiec do poziomu granicznego 50 pkt rozdzielającego wzrost od recesji w sektorze) nie były w stanie popsuć nastrojów. Wydawało się już, że ostatni dzień tygodnia będzie przebiegał spokojnie i jak wskazywaliśmy wyciszy rynek po wcześniejszych sporych zmianach. Tymczasem piątek wcale nie okazał się tak spokojnym dniem. Pomimo braku publikacji ważnych danych i to zarówno w kraju, jak i na świecie zmienność nie opuściła go.

Na rynku bazowym już w pierwszych godzinach piątkowego handlu kurs EURUSD zaczął silnie spadać, w ciągu sesji europejskiej zbliżając się do wsparcia na 1,24. Impuls do blisko 1-procentowej przeceny euro wobec dolara dało poranne wystąpienie prezesa EBC na konferencji we Frankfurcie. Mario Draghi powiedział wprost, że jest gotowy działać dalej i szybciej, aby doprowadzić do wzrostu inflacji i oczekiwań inflacyjnych czego od banku centralnego wymaga jego mandat. „Jeśli obecna trajektoria naszej polityki nie będzie wystarczająca, aby to osiągnąć (...) wywrzemy większą presję i poszerzymy kanały, przez które interweniujemy poprzez zmianę wielkości, tempa i kompozycji naszych zakupów” – mówił w przemówieniu. Tym samym dał nam jednoznaczną zapowiedź klasycznego QE, czyli pełnej gotowości EBC na skup obligacji skarbowych. Choć posiedzenie grudniowe EBC może jeszcze nie przynieść zapowiedzi zakupów papierów rządowych, ale korporacyjnych już tak.

Zapowiedź udzielenia dodatkowej pomocy gospodarce europejskiej wspierała w piątek notowania złotego. Wcześniej waluta nasza pozytywnie reagowała na opublikowane dane podtrzymujące oczekiwania na umiarkowany wzrost gospodarczy. Choć rynek nadal liczy się z możliwością dalszego łagodzenia polityki NBP, to już niekoniecznie stawiałby na cięcie stóp w grudniu. W rezultacie, w piątek kurs EURPLN momentami testował okolice 4,191.

Obecnie w centrum uwagi inwestorów krajowych znajdują się wtorkowe (25.11) dane o sprzedaży detalicznej i piątkowe (28.11) ostateczne raporty dot. dynamiki PKB za 3q14. Po słabym wrześniu, kiedy to na wyniku sprzedażowym na poziomie +1,6% r/r zaważył przede wszystkim silny spadek sprzedaży w kategorii odzież i obuwie (jak zakładają ekonomiści będący pochodną wysokich temperatur i niechęci do nabywania odzieży jesiennej), w październiku powinniśmy zobaczyć odbicie (do około 2,0% r/r), choć biorąc pod uwagę, że ubiegły miesiąc też nie należał do najchłodniejszych (szczególnie jego pierwsza polowa) może nie być to takie całkiem pewne. Tak czy inaczej spodziewamy się, że dane wtorkowe nie nasilą oczekiwań na cięcie stóp w grudniu, a złoty pozostawać będzie pod wpływem nastrojów globalnych.

W poniedziałek w centrum uwagi dane z Niemiec. Oczekiwany słabszy poziom indeksu Ifo dla Niemiec zwiększy zainteresowanie walutą amerykańską, co zapewne znajdzie odzwierciedlenie w poziomie indeksu DXY, który powoli pnie się w górę, podążając w kierunku szczytu z czerwca 2010 roku na poziomie 88.708 pkt.