Porozumienie ws. Grecji zatopiło notowania złota i ropy naftowej

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
14 lipca 2015, 10:44
Platforma Lotosu
Platforma Lotosu/Inne
Początek tego tygodnia upłynął pod znakiem greckiego porozumienia, które dla wielu obserwatorów rynku było pozytywną niespodzianką. Nie pozostało ono bez znaczenia także dla rynków surowcowych.

Kompromis Grecji z wierzycielami (nawet ten wstępny, bo tak można ocenić wczorajsze porozumienie) zwiększył bowiem prawdopodobieństwo podwyżki stóp procentowych w USA, czym przyczynił się do zwyżki amerykańskiego dolara - to zaś zepchnęło w dół notowania niektórych surowców, ze złotem i ropą naftową na czele.

Jednak zanim jeszcze napłynęły na rynek pozytywne informacje w sprawie Grecji, uwagę inwestorów na rynkach finansowych przyciągnęły dane z Chin. Wczoraj nad ranem opublikowane zostały bowiem dane dotyczące handlu zagranicznego Państwa Środka, które okazały się lepsze od oczekiwań. Eksport wzrósł w ujęciu rdr, mimo że spodziewano się jego delikatnego spadku - z kolei spadek importu okazał się znacznie mniejszy niż oczekiwano.

Biorąc pod uwagę import surowców do Chin, najlepiej zaprezentowały się dane dotyczące ropy naftowej. Import tego surowca do Państwa Środka w czerwcu znalazł się na poziomie 29,49 mln ton, co daje średnio 7,18 mln baryłek dziennie. To aż o 31% więcej niż wynosił import w maju tego roku – a jednocześnie o 27% więcej w ujęciu rok do roku. To oznacza, że chiński import ropy naftowej osiągnął poziom importu amerykańskiego - i jeśli tendencja wzrostu się utrzyma, to możliwe, że Chiny wyprzedzą USA, stając się największym importerem ropy na świecie.

Wracając do danych dotyczących chińskiego importu - nie wszystkie z nich były optymistyczne. Rozczarowały m.in. dane dotyczące miedzi. W czerwcu import tego surowca do Chin znalazł się na poziomie 350 tys. ton, co oznacza spadek z 360 tys. w maju tego roku, czyli o niecałe 3%. W całym pierwszym półroczu 2015 roku import miedzi znalazł się na poziomie 2,24 mln ton, czyli o 11% niższym niż rok temu.

Dane z Chin można więc odbierać dwojako. Z jednej strony, jako całość były one pozytywnym zaskoczeniem, ale z drugiej strony - duży wzrost importu ropy mógł wynikać z chęci uzupełnienia rezerw tego surowca póki jest on wciąż tani, natomiast spadek importu miedzi niepokoi ze względu na fakt, że może to oznaczać spowolnienie w sektorze budowlanym w Chinach. Z pewnością więc inwestorzy powinni wyczekiwać kolejnych danych makro z Chin, które mogą rzucić więcej światła na sytuację gospodarczą tego kraju. Kolejna porcja tych danych pojawi się już w najbliższą środę.

>>> Czytaj też: Arabia Saudyjska zderza się z rzeczywistością. Tania ropa rujnuje królestwo

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: ISBnews
Tematy: surowce
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj