Prezes Pesy Bydgoszcz ma problem. Spółka musi do końca roku zamknąć osiem kontraktów taborowych . Przewoźnicy powinni odebrać pociągi i tramwaje. Inaczej nie uda im się rozliczyć setek milionów złotych dotacji z perspektywy UE z lat 2007–2013.
Liczy się każda godzina. – na dwóch zmianach pracowało u nas ponad 600 osób. – zdradza Maciej Grześkowiak, szef promocji Pesy Bydgoszcz. Większość umów podpisana jest tak, że w przypadku fiaska dostaw przed Nowym Rokiem kontrakt jest zrywany. Drugi wariant: producent musi zwrócić utraconą dotację.
Ponieważ duża część kontraktów jest opóźniona, niewiele brakowało, żeby lider rynku, znalazła się na kolanach. Zagrożone unijne dotacje wartości kontraktów, których łączna wartość przekracza 2 mld zł. Dla porównania: szacowane tegoroczne przychody grupy Pesa to 3,5 mld zł (to efekt spiętrzenia inwestycji unijnych), a w 2016 r. – ponad 1,5 mld zł. Zakładając, że ryzyko było częściowo ubezpieczone, to fiasko kontraktów i tak wymagałoby uruchomienia potężnych rezerw i mogłoby zagrozić
>>>Czytaj więcej:Nowy tabor. PKP Cargo maluje nowe lokomotywy podobnie jak DB Schenker
– Upadek Pesy spowodowałby : zagrożenie dla pracy powiązanych z tym zakładem. Dla Polski oznaczałoby to kolejną pulę niewykorzystanych
. To się nikomu nie opłacało – twierdzi Adrian Furgalski z Zespołu Doradców Gospodarczych TOR.
Najtrudniejsza gra toczy się wokół nowych pociągów . Tu UE dokłada ponad . Prezes IC wyliczył, że każdego darta dostarczonego po 31 grudnia producent musiałby sfinansować w 70 proc. Do wczoraj PKP Intercity odebrało dla nich dartów.
Jak informuje RMF, odbiory kolejnych trwają. – Pesa przedstawiła do odbioru wszystkie zamówione pojazdy z pełną dokumentacją. Środki na te pojazdy są zabezpieczone na depozycie – tłumaczy Beata Czemerajda z PKP Intercity.To pomysł na ratowanie dotacji: , ale Pesa zobaczy je na rachunku dopiero po zakończeniu drobiazgowych testów na linii i potwierdzeniu gotowości pojazdów. Jest na to zielone światło z
– Pesa zdąży z dartami, bo CUPT zgodziło się na mechanizm funduszu powierniczego i późniejsze faktyczne rozliczenie kontraktu – przyznaje Furgalski. – Zanim wszystkie darty zaczną wozić pasażerów, . Rodzi się też pytanie o jakość i trwałość taboru montowanego i odbieranego w pośpiechu – zauważa. A darty to nie wszystko. Ze modernizowanych wagonów pasażerskich – też dla PKP Intercity – producent z Bydgoszczy . – Do końca roku odebranych zostanie ostatnie 15 sztuk – zapewnia Maciej Grześkowiak z Pesy.
Powody do niepokoju ma też prezes . Termin dostaw pierwszych wagonów piętrowych (Pesa wcześniej takiego taboru nie produkowała) wyznaczono na sierpień. Piętrusy zaczęły dojeżdżać dopiero w grudniu. Jest ich mniej niż połowa. – Odebraliśmy jedną lokomotywę oraz 9 wagonów środkowych i jeden sterowni
czy. Trwają odbiory kolejnych – wylicza Donata Nowakowska, rzeczniczka Kolei Mazowieckich. Teraz tempo jest kosmiczne, chodzi . – Pozostałe pojazdy zostaną odebrane do 31 grudnia – Pesa powtarza to jak mantrę.
Wielki wyścig z czasem towarzyszy też kontraktom tramwajowym . Największe zaległości dotyczą , do której Pesa do połowy listopada miała dostarczyć 22 swingi. Do wczoraj brakowało 12. – Do Łodzi dotarło , z czego z pasażerami jeżdżą trzy – przyznaje Sebastian Grochala, rzecznik MPK Łódź. Jak zapewnia, kontrakt zostanie zrealizowany. Przewoźnik poszedł producentowi na rękę, godząc się, żeby odbiory odbywały się w Bydgoszczy. Do tego mechanizm depozytu powierniczego.
Na to samo musiała zgodzić się . Bo nawet rodzinne miasto Pesy nie doczekało się na czas. To dlatego linia do Fordonu nie ruszy tuż po Nowym Roku, ale 16 stycznia.
– Na wieść o trudnej sytuacji w Pesie stworzyliśmy formułę prawną, która umożliwiłaby konsumpcję planowanej dotacji unijnej. Zawarliśmy aneks do umowy z Pesą i też zastosowaliśmy depozyt – powiedział nam , prezes spółki Tramwaj Fordon.
Depozyt będzie też wykorzystany w mimo że 30 jazzów już dostarczono. Jak tłumaczy Michał Powałka z TW, dla 25 z nich nie skończyły się jeszcze tzw. testy niezawodności: każdy wagon ma przed odbiorem przejechać 5 tys. km.
Czytaj więcej: Objedziemy wschód i Wybrzeże. Oto plany budowy dróg na 2016 rok [MAPA]
Udało się w , gdzie w nocy z 23 na 24 grudnia zakończyły się dostawy Swing.
Rzutem na taśmę zamknięty został kontrakt w , w którym stawką było ponad 230 mln zł dotacji.
Eksperci wskazują, że było branie tak dużej liczby ryzykownych zleceń w sytuacji, gdy Pesa mogła się nimi podzielić. – Na przykład w przetargach tramwajowych z Pesą konkurował inny polski producent . W Łodzi różnica w cenie na korzyść Pesy była minimalna. W Toruniu początkowo wygrał Solaris, ale został odrzucony decyzją zamawiającego – przypomina Witold Urbanowicz z portalu Transport Publiczny. Część winy ponoszą spółki kolejowe i komunalne, które ogłaszały przetargi z mało realnymi terminami.
To jest z kolei pochodną kalendarza środków unijnych, za który odpowiadał m.in. MIR.
Na razie przewoźnicy i Pesa mają wspólny interes, żeby wyrobić się Ta zgodność się niedługo skończy, bo terminy dostaw są już w większości przekroczone, co oznacza, że przewoźnicy naliczą kary umowne. Pesa nie wyklucza, że będzie się od nich odwoływać w arbitrażach.
