Naprawdę?
Chyba nie rozumiem, co się kryje za tym pytaniem.
Jeśli już, to powiedziałem, że nie przeszkadza mi, że ktoś zarabia dużo. Słowa „nic niemoralnego” – włożyła w moje usta redakcja Money.pl. To mała – duża różnica. A reszta? Przeczytałem ten wywiad kilka razy i wydawało mi się, że w nim nie ma nic niewłaściwego. Natomiast jeśli chodzi o to, na co ludzie reagowali, co tam znaleźli...
...to sedno tych reakcji sprowadza się do tego, że nie powiedziałem, iż to dla mnie problem.
To mi przypomina Polaków, którzy wyjeżdżają na wakacje, jedzą owoce morza i mówią: ale to smakuje prawie jak kurczak. Ludzie chcą moje opinie dopasować do tego, co znają. A ja nie mam liberalnych poglądów, tylko ewangeliczne. Jeśli pyta pan, z czego wzięła się moja odpowiedź, że takie zarobki prezesów mi nie przeszkadzają, to z dwóch powodów: pierwszy jest prozaiczny – mnie to zwyczajnie nie przeszkadza. Przepracowałem to w sobie. Jak większość byłem wychowany w katomarksizmie, pewnego rodzaju podejrzliwości wobec bogactwa. Teraz staram się nie osądzać. Po drugie, cały czas zajmuję się pomaganiem ludziom. Oczy otworzyły mi się jeszcze jako studentowi AGH. W 2001 roku uświadomiłem sobie skalę ubóstwa w naszym kraju i to był powód powstania „Szlachetnej Paczki”. Na przełomie lat 90. i dwutysięcznych w nędzy żyły cztery miliony Polaków. Brakowało im nawet na jedzenie i środki czystości. „Szlachetna Paczka” powstała z niezgody na to, co się wtedy działo, z tych nierówności, o których pan wspomina. W dodatku ci, którym się udało, mieli syndrom dorobkiewicza, gardzili tymi, którzy się nie odnaleźli. Zaplanowałem projekt systemowy, który połączy te dwie Polski.
Współdziałaniem. „Paczka” zadziałała. W trakcie odkryłem ważną rzecz: nie może być tak, że im więcej pomocy, tym więcej potrzebujących. Odpowiedzią na biedę powinna być umiejętność radzenia sobie w życiu. Nauka umiejętności zarabiania. Napisałem książkę, która wydawała mi się najbardziej potrzebna – o pieniądzach. Doszedłem do wniosku, że wiele osób chce zarabiać, ale nie umie, a w dodatku nienawidzi tych, którzy zarobili. Ale jest pewien problem: ci, którzy nienawidzą bogatych, gdy już sami będą zarabiać, zaczną nienawidzić samych siebie.
>>> Czytaj cały wywiad w elektronicznym wydaniu "Dziennika Gazety Prawnej
