Raport pt. "Polskie i brytyjskie wizje przyszłości Europy: propozycja wspólnej agendy reformy Unii Europejskiej", opracowany wspólnymi siłami polskiego Instytutu Wolności i londyńskiego think tanku Open Europe, stanowi próbę odpowiedzi na "najtrudniejszy w powojennej historii" kryzys, jaki - według autorów - spotkał projekt europejski oraz sformułowania rekomendacji dotyczące wspólnej, polsko-brytyjskiej agendy politycznej w UE.

Podstawą raportu jest przekonanie, że Polska i Wielka Brytania - jako dwa największe państwa członkowskie nie należące do strefy euro, zamieszkane łącznie przez 20 proc. ludności UE - mają w licznych opisanych obszarach zarówno wspólne interesy, jak i potencjał politycznego oddziaływania na Wspólnotę.

Według autorów raportu, do kryzysu UE oraz słabości jej instytucji przyczynił się m.in. spadek zaufania obywateli do europejskich elit politycznych, czego świadectwem jest - ich zdaniem - "gwałtowny wzrost poparcia dla partii populistycznych i skrajnych w całej Unii". Eksperci wskazują, że warunkiem zachowania integralności Unii jest w związku z tym "bardziej elastyczna forma organizacji". "Musimy z jednej strony zaakceptować tendencję niektórych państw członkowskich do zacieśniania integracji w węższym kręgu (...), a z drugiej - wziąć pod uwagę różne potrzeby i stopień rozwoju innych krajów" - przekonują.

Reklama

>>> Czytaj też: UE bez Wielkiej Brytanii? Zobacz, jak się dziś wychodzi z Unii Europejskiej

Do stojących przed Europą wyzwań zaliczono w raporcie kryzys strefy euro, którego źródła leżą - w ocenie ekspertów - u fundamentów systemu wspólnej waluty w jej aktualnej formie; zastosowane do tej pory remedia to - według nich - raczej "kupowanie czasu" niż "znajdowanie trwałych odpowiedzi". Jak dodają, główne koszty "ratowania strefy euro" poniosły "peryferyjne państwa członkowskie", które tracą tym samym swoją "szansę na uwolnienie się od własnych problemów gospodarczych i społecznych", związanych m.in. z zadłużeniem, spadkiem wydajności i konkurencyjności oraz wysokim bezrobociem.

Autorzy raportu sceptycznie odnoszą się do koncepcji, według której odpowiedzią na kryzys powinno być zacieśnienie integracji politycznej i gospodarczej. Jak przekonują, głębsza integracja nie tylko nie daje w obecnych warunkach gwarancji przetrwania eurostrefie, ale wręcz grozi zwiększeniem napięć - zarówno w ramach eurolandu, jak i pomiędzy państwami ze strefy euro i spoza niej. Eksperci wskazują zarazem, że brakuje "jasnej wizji", co owa głębsza integracja miałaby w praktyce oznaczać.

Jednocześnie jako "fatalny" - w szczególności dla krajów członkowskich UE z Europy Środkowej - oceniają scenariusz rozpadu eurostrefy. "Chociaż w obronę +projektu euro+ przed odrzuceniem zainwestowano kolosalny kapitał polityczny, nie można całkowicie wykluczyć takiego scenariusza" - zastrzegają.

Wskazując na różnice pomiędzy sytuacją Polski i Wielkiej Brytanii wobec strefy euro, związane m.in. z faktem, że Wielka Brytania całkowicie zrezygnowała ze zmiany waluty, a Polska tylko odsunęła ją na bliżej nieokreśloną przyszłość, eksperci przekonują, że w interesie obu krajów jest "stabilna i dobrze prosperująca strefa euro", a z tym wiąże się potrzeba akceptacji dla dalszej integracji politycznej eurolandu.

Jednocześnie, zarówno Polska, jak i Wielka Brytania, powinny według nich zabiegać, by zmiany instytucjonalne w strefie euro nie odbywały się kosztem interesów całości, czyli jednolitego rynku UE. Eksperci zaznaczyli zarazem, że rynek unijny powinien być "otwarty dla różnych modeli ekonomicznych" - w swoich rekomendacjach opowiadają się m.in. przeciwko harmonizacji unijnych przepisów dotyczących regulacji rynku pracy - ponieważ różnorodność sprzyjać będzie innowacyjności i "naturalnej konkurencji" w ramach UE.

Autorzy raportu krytycznie odnoszą się do regulacji dotyczących przepływu osób w obrębie UE, które - ich zdaniem - "nie zawsze podejmowano z odpowiednim wyczuciem". "Brakowało go zwłaszcza w kwestii poszanowania praw państw członkowskich do regulowania dostępu do ich systemów opieki społecznej. Przeświadczenie, że imigranci z UE są od chwili przybycia uprawnieni do hojnych świadczeń socjalnych jest politycznie szkodliwe" - czytamy w raporcie.

Eksperci negatywnie ocenili również strukturę unijnego budżetu, w którym - według nich - "zbyt dużo pieniędzy przeznacza się na stosunkowo mało produktywne obszary gospodarki - przede wszystkim w formie dotacji rolnych, które nadal stanowią około 40 proc. ogółu wydatków UE".

Skrytykowali ponadto nadmiernie rozbudowaną unijną biurokrację i regulacje sektora małych i średnich przedsiębiorstw. Jako zbyt niskie określili z kolei poziom wydatków na badania i rozwój. Priorytetem unijnych inwestycji powinna być - zdaniem autorów raportu - także infrastruktura stanowiąca podstawowe narzędzie wyrównywania szans "nowych krajów członkowskich" na rynku europejskim.

Raport odnosi się również do wyzwań geopolitycznych stojących przed Europą. W ocenie autorów, porażkę poniosła wspólna polityka bezpieczeństwa i obrony UE, a o ograniczeniach UE w sferze kontrolowania sytuacji u swoich granic świadczą m.in. Arabska Wiosna oraz rosyjska inwazja na Ukrainę. "Polityka zagraniczna UE ogranicza się do decyzji politycznych podjętych pod presją kryzysów" - uważają eksperci.

W sferze polityki międzynarodowej raport rekomenduje wycofanie się UE z prób "zastąpienia państw narodowych" oraz "uzurpowania sobie roli NATO". Zdaniem jego autorów UE może natomiast odegrać pozytywną rolę jako "forum godzenia konkurencyjnych interesów" oraz wypracowywania odpowiedzi na wspólne wyzwania przez kraje członkowskie.

Eksperci rekomendują również zwiększenie integracji z krajami sąsiedztwa UE, takimi jak Ukraina, Turcja, Norwegia, Szwajcaria oraz państwa północnoafrykańskie m.in. poprzez szersze otwarcie dostępu do rynku i współpracę polityczną, ale bez praw i obowiązków, które wynikają z pełnego członkostwa.

Wśród twórców polsko-brytyjskiego raportu znaleźli się m.in. b. szef Ośrodka Studiów Wschodnich im. Marka Karpia Olaf Osica (obecnie przewodniczący Rady Ośrodka oraz ekspert think tanku Polityka Insight) oraz ekspert ds. europejskich i b. doradca społeczny prezydenta Lecha Kaczyńskiego Marek Cichocki.

>>> Polecamy: Zielonka: Unię Europejską czeka rozpad, ale Europa nie jest skazana na zagładę