Podczas piątkowej uroczystości 20. rocznicy podpisania przez Gliwice i General Motors umowy inwestycyjnej ws. budowy tam fabryki koncernu, Korpak przekazał m.in., że produkowana tam od września 2015 r. astra V generacji zebrała już z rynku ponad 160 tys. zamówień.

„To auto nas bardzo rozhuśtało; (…) nie byliśmy nawet tak do końca przygotowani, że w tak szybkim tempie będziemy proszeni o zbudowanie takiej liczby aut. W związku z czym od paru miesięcy jedziemy na maksymalnej wydajności. (…) Do tej pory rekordowy wynik produkcji w (gliwickim – PAP) Oplu był w 2007 r. - to było 187 tys. aut. Teraz nie mogę powiedzieć liczb, ale znacznie to przekroczymy i ten rok będzie na pewno rekordowy” - zasygnalizował dyrektor GMMP.

W rozmowie z dziennikarzami Korpak przypomniał, że zakład pracuje od dłuższego czasu na trzy zmiany, blisko maksymalnej wydajności – obecnie w tempie 40 samochodów na godzinę. „Maksymalna wydajność fabryki to trochę ponad 200 tys. (samochodów rocznie – PAP). Oscylujemy między 180 tys., a 190 tys.” - wskazał dyrektor. Przekazał też, że w kolejnych dwóch kwartałach, po wyprodukowaniu w kwietniu ub. w Gliwicach dwumilionowego auta, powstało tam następne 100 tys. samochodów.

Obecnie gliwicki Opel zatrudnia rekordowe 4 tys. pracowników, dodatkowa niewielka grupa pracuje w tyskim zakładzie GMMP, w którym szacunkowo w dwu- trzyletniej perspektywie przygotowana ma zostać produkcja niewielkich doładowanych silników benzynowych.

„Póki co, jedynie staramy się w jakiejś najbliższej przyszłości uzyskać jeszcze jeden model samochodu dla naszej (gliwickiej - PAP) fabryki. Ale to są plany dalekosiężne i zwykle globalne; w związku z czym nie zależy to tylko od nas. Teraz jesteśmy zoptymalizowani. Pierwszy rok produkcji nowego modelu zwykle jest bardzo dobry, drugi bywa nawet lepszy. Potem, po trzech, czterech latach zaczyna to w naturalny sposób lekko słabnąć, ale nie martwimy się tym. Liczymy, że pozostałe modele, które produkujemy, będą to balansować” - powiedział PAP Korpak.

Reklama

Część pracowników z Gliwic przejdzie też – wraz ze spodziewanym uruchomieniem produkcji silników w Tychach – do tamtego zakładu. Obecnie w Tychach przygotowane są już hale, wkrótce rozpocznie się instalowanie urządzeń.

Piątkowa uroczystość 20-lecia podpisania umowy inwestycyjnej General Motors z Gliwicami odbyła się w tamtejszym ratuszu, w tej samej sali, gdzie 6 maja 1996 r. podpisano historyczny dla miasta i firmy dokument. Pełniący swą funkcję od 1993 r. prezydent Gliwic Zygmunt Frankiewicz przypominał, że w 1995 r. Gliwice przyjęły koncepcję swego rozwoju, której pierwszym punktem było sprowadzenie inwestora strategicznego.

„Umiejscowienie fabryki Opla w Gliwicach stało się impulsem rozwojowym miasta” - ocenił Frankiewicz, nawiązując do będącej następstwem wyboru GM rządowej decyzji o ustanowieniu tam strefy ekonomicznej (krótko później stała się ona Katowicką Specjalną Strefą Ekonomiczną).

Jak podkreślił prezydent Gliwic, KSSE do tej pory dała w mieście 8,3 mld zł bezpośrednich inwestycji, 360 ha powierzchni zagospodarowanym terenów, 67 firm i 5 parków przemysłowych i ponad 19 tys. miejsc pracy. To w znacznej mierze dzięki strefie rozwój miasta opiera się dziś na trzech filarach: przemyśle motoryzacyjnym (za GM przyszły inne podmioty z branży), nowych technologiach (m.in. dzięki potencjałowi Politechniki Śląskiej) oraz logistyce.

Mówiąc o rozwoju miasta Frankiewicz podał, że w 1995 r. pod względem dochodów budżetu na mieszkańca Gliwice były u końca stawki miast regionu, a obecnie są na jej czele. Średnie zarobki mieszkańców Gliwic na tle miast wojewódzkich są gorsze tylko od Warszawy, Krakowa i Gdańska, a budżet samorządu na 2016 r. to ok. 1,3 mld zł.

B. wicepremier, minister gospodarki Janusz Steinhoff ocenił, że decyzja rządu sprzed 20 lat o utworzeniu - w kontekście przygotowywanej w Gliwicach inwestycji GM - strefy ekonomicznej (późniejszej KSSE) była bardzo dobra i dalekowzroczna: m.in. „uwzględniała fakt, że musieliśmy na Śląsku przeprowadzić bardzo trudne w społecznym odbiorze procesy restrukturyzacji ciężkiego przemysłu”.

Pełniący przed 20 laty funkcję ministra przemysłu i handlu Klemens Ścierski, który przyczynił się do powstania stref ekonomicznych w Polsce zaznaczył, że obecnie "ze stref żyje ponad milion Polaków" (pracownicy i kooperanci). Chwaląc konsekwencję działania rozwojowe władz Gliwic ocenił, że „gdyby było tak, jak w niektórych miejscowościach, że jest już trzeci, czwarty prezydent”, nie byłoby tam takich sukcesów. „To tak a propos polityki kadrowej, politycznej itd.: ludzie, nie wymieniajcie co chwilę kogoś, bo +TKM+ niestety się nie sprawdza” - zaapelował Ścierski.(PAP)