Zaczęła się rozprawa w TK ws. wyłaniania kandydatów na prezesa TK

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
7 listopada 2016, 12:46
W poniedziałek o godz. 12.30 zaczęła się rozprawa w TK ws. wyłaniania kandydatów na prezesa Trybunału. Pierwotnie TK miał ją badać w składzie 12-osobowym, ale 3 sędziów wybranych przez obecny Sejm odmówiło udziału w rozprawie, dopóki nie będą do niego włączeni trzej sędziowie niedopuszczani do orzekania.

W tej sytuacji prezes Trybunału Konstytucyjnego oświadczył po otwarciu rozprawy, że zarządził rozpoznanie wniosków złożonych przez PO i N w składzie 5 sędziów (w składzie nie ma żadnego sędziego wybranego przez obecny Sejm).

Rozprawa miała się zacząć o 9.00 w pełnym składzie (taki skład bada ustawę o TK). Troje sędziów wybranych przez obecny Sejm - Julia Przyłębska, Piotr Pszczółkowski i Zbigniew Jędrzejewski - odmówiło jednak udziału w rozprawie TK w pełnym składzie, dopóki nie będą do niego włączeni sędziowie niedopuszczani do orzekania - Mariusz Muszyński, Lech Morawski i Henryk Cioch.

Przed rozprawą TK cała szóstka wydała oświadczenie, w którym powołuje się na zapis ustawy i konstytucji, że TK składa się z 15 sędziów. Dziennikarzom powiedzieli, że ich zachowanie nie jest bojkotem, lecz niezgodą na łamanie prawa przez prezesa TK.

Wniosek o zbadanie przepisu ustawy o TK z 22 lipca o wyłanianiu kandydatów na prezesa TK złożyły PO i Nowoczesna.

Zgodnie z ustawą z 22 lipca, prezydent powołuje prezesa i wiceprezesa TK spośród trzech kandydatów przedstawianych mu przez ZO (wg poprzedniej ustawy było dwóch kandydatów). Kadencja obecnego prezesa Rzeplińskiego kończy się 19 grudnia.

We wniosku podkreślono, że zaskarżona ustawa mówi, że sędzia ma tylko jeden głos i może głosować tylko na jednego kandydata. Zgodnie zaś z Regulaminem TK, jak podkreślono, sędzia mógł wskazać po dwóch kandydatów na prezesa i wiceprezesa. Zdaniem wnioskodawców, dzięki temu każdy z dwóch kandydatów cieszył się poparciem większości TK. Według wniosku niedopuszczalne byłoby takie poszerzenie liczby kandydatów, które oznaczałoby "faktyczne przekazanie prezydentowi RP samodzielnego rozstrzygania w kwestii obsady funkcji prezesa lub wiceprezesa TK".

We wrześniu Rzepliński mówił, że "każdy z kandydatów, czy będzie jeden, dwóch, czy trzech, musi mieć poparcie przynajmniej ośmiu sędziów".

Zgłoszony 26 października przez PiS projekt ustawy o organizacji i trybie postępowania przed TK - nad którym pracuje Sejm - nie precyzuje liczby kandydatów na prezesa. Według projektu, ZO ma przedstawiać prezydentowi wszystkich kandydatów, którzy otrzymali co najmniej 5 głosów.(PAP)

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj