Cyfryzacja sieci dystrybucyjnych to więcej OZE i niższe ceny

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
28 września 2021, 06:30
prąd
<p>Dotychczas głównym czynnikiem wzrost cen energii był rosnący koszt polityki klimatycznej - drożejące uprawnienia do emisji CO2</p>/ShutterStock
Fala podwyżek cen energii skłania do poszukiwania środków zapobiegawczych. Przyczyny wzrostów są dość dobrze znane i opisane. Wśród recept wymienia się przyłączanie do sieci kolejnych OZE o niskich kosztach zmiennych. Jedną z przeszkód są jednak ograniczenia sieciowe, które może ograniczyć szeroko pojęta cyfryzacja sieci, zwłaszcza dystrybucyjnych.

Dotychczas głównym czynnikiem wzrost cen energii był rosnący koszt polityki klimatycznej - drożejące uprawnienia do emisji CO2. We wrześniu 2021 r. po raz pierwszy przekroczyły 60 € za tonę. W przypadku energetyki tak zależnej od węgla, jak w Polsce, koszty emisji niemal bezpośrednio przekładają się na ceny energii elektrycznej.

Szybkie zwiększenie udziału OZE w produkcji energii elektrycznej mogłoby prowadzić do powstrzymania wzrostów cen, ale tylko wtedy, gdyby energia z OZE rzeczywiście zaspokajała potrzeby konsumentów. Jednak zmienny charakter źródeł odnawialnych sprawia, że ich produkcja nie zawsze zbiega się z popytem, wymagane jest więc albo magazynowanie, albo bilansowanie z innego źródła.

Energia produkowana przez OZE wpływa na obniżenie cen tylko w tych okresach kiedy jest produkowana i jednocześnie konsumowana lub co najmniej magazynowana. Wzrost cen wynikający zarówno ze wzrostu cen gazu ziemnego używanego do bilansowania, jak i emisji najbardziej obciążających wytwarzanie na bazie węgla w celu zapewnienia ciągłości dostaw, pokazuje jak ważne staje się doprowadzenie do jak największego wykorzystania OZE.

O ile magazynowanie nadal jest w początkowych etapach rozwoju, to do bilansowania używane są przede wszystkim źródła gazowe. Wzrost cen energii spowodowany jest więc także przez skok cen gazu, podbijanych w Europie przez rynkowe manipulacje Rosji.

W takiej sytuacji można albo stawiać na mało prawdopodobne odwrócenie trendu ekspansji OZE, albo szukać metod lepszego zagospodarowania potencjału źródeł odnawialnych.

Przyłączanie kolejnych źródeł nie rozwiązuje jednak problemu. Podwyżki w Polsce mamy, chociaż w ostatnich latach przyrost mocy instalacji fotowoltaicznych w Polsce był przecież imponujący. Fotowoltaika urosła z niecałych 100 MW w 2016 roku do ok. 5,5 GW w połowie roku bieżącego. Znacznie wyprzedza to założenia Polityki Energetycznej Polski, zgodnie z którą 5 GW miało być osiągnięte dopiero ok. 2030. Obok fotowoltaiki wzrosła również moc turbin wiatrowych i przekracza już 7 GW, choć tutaj przyrost wyraźnie jest hamowany przez ustawę odległościową z regułą 10H.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: wysokienapiecie
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj