Kiedy Elon Musk zapowiedział, że wprowadzi płatną weryfikację kont na Twitterze, spotkał się z falą krytyki. Nie tylko ze strony analityków social mediów, ale także własnych pracowników. Jak ujawniła prowadząca newsletter Platformer, dziennikarka Casey Newton, miliarder dostał od nich na biurko siedmiostronicową listę rekomendacji dotyczącą nowej funkcjonalności. Musk nie zraził się jednak i płatna weryfikacja zaczęła działać na platformie. Okazuje się, że wytyczył nową ścieżkę, bo za jego przykładem właśnie podążają kolejni.

Mark Zuckerberg, szef Meta, ogłosił właśnie, że uruchamia płatną weryfikację na Facebooku i Instagramie. Funkcja, którą nazwano „Meta Verified” oznaczana będzie niebieską plakietką przy nazwie użytkownika. W założeniu ma zwiększyć bezpieczeństwo posiadaczy profili – to ochrona przed podszywaniem się. Jak twierdzi Zuckerberg, moderatorom spółki będzie dzięki temu łatwiej usuwać oszukańcze kota. Profil premium będzie weryfikowany przy pomocy państwowego dowodu tożsamości . Nie wiadomo jednak, jak dokładnie taka weryfikacja będzie wyglądać i czy Meta ma zamiar przechowywać kopie tych dokumentów. Przyjęcie takiego sposobu weryfikacji będzie dla spółki dużym wyzwaniem w Europie, gdzie dane użytkowników są chronione przez RODO.

Usługa ma kosztować 11,99 dol. za miesiąc lub 14,99 dol. w systemie iOS. Za tę cenę użytkownicy mają zdobyć zwiększoną widoczność i zasięg. A także… dostęp do bezpośredniego kontaktu z działem obsługi klienta. To dziś jedna z największych bolączek – w przypadku problemów z profilem, użytkownik ma bardzo ograniczone możliwości działania, a uzyskanie kontaktu z człowiekiem jest praktycznie niewykonalne.

Reklama

Meta Verified będzie wspierać tylko prawdziwe imię i nazwisko na Twoim profilu. Po przejściu procesu weryfikacji nie będzie można zmienić nazwy profilu, nazwy użytkownika, daty urodzenia lub zdjęcia bez ponownego przejścia przez proces subskrypcji i weryfikacji. Meta Verified będzie dostępna tylko dla pełnoletnich użytkowników. Jak wyjaśniają pracownicy Meta, konieczna będzie też minimalna wcześniejsza aktywność. Elon Musk nie wprowadził takiego obostrzenia na Twitterze i w efekcie musiał mierzyć się z zalewem fałszywych użytkowników podszywających się pod prawdziwe profile. Doprowadziło to skandalu – np. oszuści udający konto firmy farmaceutycznej Eli Lilly umieścili post o informujący o tym, że insulina jest za darmo. Prawdopodobnie fałszywka doprowadziła do spadku kursu akcji tej spółki. Podobnie w przypadku koncernu zbrojeniowego Lockheed Martin.

Jak zapowiedział szef Meta, usługa najpierw zostanie uruchomiona w Australii i Nowej Zelandii. Kiedy testy się zakończą, usługa będzie stopniowo wprowadzana do innych krajów.